Michał Adamiak

Michał Adamiak

Absolwent historii Uniwersytetu Łódzkiego, od 2014 edukator i koordynator projektów edukacyjnych w Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Uważa, że największym skokiem cywilizacyjnym ludzkości było stworzenie ebooków. Fan Mike'a Mignoli.
Więcej

Jak chcemy pamiętać?

Zrozumienie XX-wiecznej historii Polski nigdy nie było prostą sprawą. Tempo wydarzeń i ich mnogość, niejednoznaczni bohaterowie i ich zróżnicowane motywy potrafią przysporzyć o ból głowy nie tylko uczniów szkół średnich, ale i dorosłych pasjonatów historii.

 

W 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego dokłada kolejną cegiełkę do tego tematu – książka Łódzcy bohaterowie 1918 roku opisuje 14 życiorysów łódzkich bojowników o wolną Polskę. Obok biografii przedstawia jednak coś równie ważnego i niestety aktualnego do dzisiaj – tworzenie polityki historycznej i jej wpływu na pamięć zbiorową.

Motywy powstania publikacji są dość oczywiste – jak przyznają sami redaktorzy, książka ma zapełnić lukę w opracowaniach historycznych opisujących 1918 rok. Nie jest to oczywiście monografia – jest to leksykon łódzkich patriotów, a raczej przyczynek do dalszych publikacji. Osobiście nazwałbym to ważnym, pierwszym krokiem.

Na kartach książki przeczytać można o czternastu łódzkich patriotach. Ludziach, których różniło prawie wszystko – byli socjalistami, chadekami lub narodowcami. Po 1918 roku stali się społecznikami, samorządowcami albo poszli dalej, zajmując się polityką państwową.

 
Konspiracja w czasie Wielkiej Wojny i rozbrajanie Niemców w listopadzie 1918 roku mogło być albo kulminacją ich działań społecznych, albo dopiero początkiem. Łączyła ich jednak Polska i potrzeba zaangażowania się w ogólnonarodowy zryw na rzecz odzyskania przez nią niepodległości.

 

Na temat listopada 1918 roku w Łodzi napisano już wiele. Dlaczego więc powstaje na ten temat kolejna książka? Odpowiadając krótko: badając dotychczas wydarzenia tamtego okresu, zapomniano o ludziach, którzy byli ich inicjatorami bądź aktorami. Co ciekawe, z publikacji dowiemy się także, skąd wzięła się taka wybiórcza pamięć w kwestii odzyskania przez Polskę niepodległości.

Dwa rozdziały traktujące o polityce historycznej względem daty 11.11.1918 roku najbardziej zapadły mi w pamięć. Pewnie dlatego, że spory o jej prowadzenie do dzisiaj strasznie ogniskują opinię społeczną. Abstrahując jednak od niedawnych sporów, prześledzenie przedmiotowego traktowania rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości pozwala wyrobić sobie zdanie na temat wpływu polityki państwowej na pamięć zbiorową społeczeństwa.

 
Obchody rocznicy odzyskania niepodległości będziemy mogli prześledzić od 1919 roku, przez dwudziestolecie międzywojenne i dalej czasy powojennej zawieruchy drugiej połowy lat 40. oraz okresu późnego PRL z lat 70. i 80. Dowiemy się także, dlaczego PZPR odsunęło dzień niepodległości na dalszy plan oraz jak planowało go zastąpić.

 

Nie chcąc zdradzać zbyt dużo z treści książki (a jednocześnie zachęcając do jej przeczytania), muszę podzielić się pewną refleksją w kontekście polityki historycznej. Z fabuły postaram się zdradzić jak najmniej, jednak zdradzić coś muszę.

Dzień niepodległości od samego początku stał się przedmiotem rozgrywek politycznych. Zwłaszcza po 1926 roku, kiedy obóz piłsudczykowski przejął władzę w Polsce. Wtedy to powoli zaczął się rozwijać kult marszałka Piłsudskiego w Polsce. Po wojnie komuniści zwalczali to święto jako triumf reakcji w Polsce. Przez wiele lat obchodzone były, a i to tylko w ograniczonym stopniu, tzw. okrągłe rocznice.

Dodając do tego rozgrywki, które sami co roku odczuwamy, dojść musimy do smutnej konstatacji, że jedynym okresem, gdy święto niepodległości faktycznie łączyło nas jako naród, był przełom lat 70. i 80. Wniosek ten smuci, tym bardziej że właśnie jesteśmy świadkami 100. rocznicy tego ważnego wydarzenia.

Komentarze

8.11.2018

Inne teksty tego autora