Michał Adamiak

Michał Adamiak

Absolwent historii Uniwersytetu Łódzkiego, od 2014 edukator i koordynator projektów edukacyjnych w Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Uważa, że największym skokiem cywilizacyjnym ludzkości było stworzenie ebooków. Fan Mike'a Mignoli.
Więcej

P Street

Ostatnie 120 lat w historii świata były prawdziwym rollercosterem uruchomionym bez żadnych hamulców bezpieczeństwa. Dwie wojny światowe, całkowite przemodelowanie struktur społecznych w Europie Środkowej, podbój kosmosu i niespotykany wcześniej skok technologiczno-cywilizacyjny. A Łódź, jak istniała, tak istnieje dalej.

 

Z wymienionych pobieżnie zmian, Łódź nie była poważnie zamieszana jedynie w podbój kosmosu — reszta była (i jest) bardzo mocno odczuwalna w naszym mieście. Czym jednak jest miasto bez ludzi? W XX wieku społeczność Łodzi przekształciła się z przedwojennych lodzermenschów przez jednolite społeczeństwo robotnicze ku ponownie wielokulturowemu społeczeństwu informacyjnemu. Zmieniło się wiele, a tym co spaja wszystkie te historie w jedno, jest język, którym łodzianie opisują swoje miasto. Oczywiście mowa o języku nieoficjalnym, oddającym także całą paletę nastrojów wobec opisywanego miejsca czy przedmiotu.

Trud zbadania i uszeregowania nieoficjalnego nazewnictwa używanego przez łodzian podjęła Justyna Groblińska. Efektem jej badań jest powstanie książki Nieoficjalne nazewnictwo miejskie Łodzi. Słownik. Publikacja zawiera 350 haseł pokazujących jak łodzianie opisują swoje miasto. W gąszczu haseł oczywiście pojawia się sporo przykładów prosto z młodzieżowego słownika, nie przyćmiewają one jednak ogólnego wrażenia zatoczenia koła przez tzw. proces dziejowy. Krótko mówiąc: jednym z najczęściej opisywanych w książce miejsc jest ul. Piotrkowska, imprezowe centrum Łodzi, a jedno z określeń, jakie mu nadano, to „Bigiel”. Znamienne, że słowo to pojawia się w innej publikacji — Bałuckim słowniku wydanym przez Centrum Dialogu im. Marka Edelmana kilka lat wcześniej.

Mieszkańcy Bałut, z których wspomnień powstała książka Centrum Dialogu, wyrażali ogólny smutek i zaniepokojenie, że „dzisiaj prawdziwych bałuciarzy już nie ma” (warto zaznaczyć, że bałuciarz to nie tylko mieszkaniec tej dzielnicy, ale także osoba stosująca się do sztywnego i „odwiecznego” kodeksu środowiska tej dzielnicy), z czym wiąże się zanik znajomości charakterystycznych słów, postaci czy miejsc, które dzisiaj nazwalibyśmy kultowymi. Publikacja Centrum Dialogu została wydana w 2015 roku. Badania do książki Nieoficjalne nazewnictwo miejskie Łodzi przeprowadzono w roku 2017.

 
W ciągu zatem dwóch lat słowo, które, zdaniem mieszkańców Bałut, może być zapomniane, dostało drugie życie. Czy prawdziwi bałuciarze byliby z tego zadowoleni? Trudno powiedzieć. Samo słowo „Bigiel” pochodzi z niemieckiego i dzisiaj oznacza imprezę lub miejsce, w które przychodzi wiele ludzi.

 

Podobnych przykładów pokazujących powrót, a może rozwój świadomości lokalnej, nawiązywania w nazewnictwie nieoficjalnym do historii Łodzi znajdziemy w słowniku Justyny Groblińskiej jeszcze sporo. Mam nadzieję, że świadczą one o duchu miasta oddziałującym na jego mieszkańców. Nieoficjalne nazewnictwo może stać się także przekaźnikiem opinii społeczności na zmiany, działania władz samorządowych czy państwowych, czy po prostu odzwierciedleniem postaw społecznych — tych akceptowanych i nagannych.

Dowodami potwierdzającymi tę tezę są kolejne najliczniej opisywane w książce hasła – przystanek MPK Centrum – o wielu nieoficjalnych nazwach, w większości powiązanych prześmiewczo z jednorożcami, antysemickie nazewnictwo jednej z łódzkich dzielnic – Widzewa czy, co jest szczególnie ciekawe, ciągle żywa niechęć do pewnej fontanny „upiększającej plac przed dużym teatrem. Choć część z nich jest intrygująca, niestety wszystkie pozostają nieprzyzwoite.

Język nieoficjalny, którym posługujemy się w rozmowach ze znajomymi, dużo lepiej oddaje nastroje społeczne, nastawienie ludzi do zmian miejskich. Może także być nośnikiem pamięci lokalnej. Przede wszystkim jest jednak odbiciem tego, jak społeczność postrzega swoje miasto, oraz, choć pewnie nieintencjonalnie, nośnikiem informacji o samej społeczności i jej dynamice.

 

Komentarze

22.06.2020

Inne teksty tego autora

Ludzi ciągnie do tajemnic

Konspiracja i tajne organizacje rozpalają wyobraźnię i budzą dreszczyk emocji do tego stopnia, że udało im się zdominować popkulturę. Nicolas Cage wykrada Deklarację Niepodległości, bohaterowie kolejn...

Jak chcemy pamiętać?

Zrozumienie XX-wiecznej historii Polski nigdy nie było prostą sprawą. Tempo wydarzeń i ich mnogość, niejednoznaczni bohaterowie i ich zróżnicowane motywy potrafią przysporzyć o ból głowy nie tylko ucz...