Marcin Maria Bogusławski

Marcin Maria Bogusławski

Historyk filozofii, nauczyciel akademicki
Więcej

O „Wariacjach”

Książka zrodziła się z przypadku, w momencie, w którym planując artykuł, zdałem sobie sprawę, że zebranych materiałów jest na tyle dużo, że warto pokusić się o ich zebranie w większej formie. 

 

W tym kontekście mogę powiedzieć, że, paradoksalnie, powstanie Wariacji nie było przypadkowe — problematyka dotycząca (post)humanistyki jest bowiem dla mnie ważna i zajmuje znaczną część mojej refleksyjnej praxis. W pewien sposób potwierdza to ostatni rozdział książki, w którym jako autor odsłaniam się najbardziej. To swoiste credo, w którym „wyznaję wiarę” w humanistykę jako praktykę parezyjną, w szczególny sposób splatającą to, co prywatne, z rzemiosłem naukowym, związaną ze szczerością, prawdomównością, bywa, że wymagającą odwagi.

Pośród omawianych tam przykładów praktykowania parezji nie wspominam o nikim z mojego łódzkiego środowiska filozoficznego, co nie oznacza, że takich przykładów nie mógłbym podać. Nie chciałem, aby Czytelniczki i Czytelnicy odnieśli wrażenie, że niczym liszka chwalę swój ogonek. Warto może przy tej okazji ten „brak uzupełnić”, wskazując na trzy szczególnie ważne dla mnie osoby.

Z całą pewnością z parezyjnością związałbym projekt Warsztatów z Dociekań Filozoficznych Aldony Pobojewskiej (Wydawnictwo UŁ opublikowało niedawno książkę Pobojewskiej poświęconą Warsztatom, w której pojawia się także kwestia parezji). To ciekawy sposób kształcenia, mocno odbiegający od standardowych, podawczych podejść, przez to potrafiący budzić zdziwienie, niezrozumienie, niekiedy nawet lekceważenie — „to dobre dla dzieci”, niepoważne itp.

 
Bez wątpienia parezyjny wymiar ma koncepcja epistemologii społeczno-hermeneutycznej Barbary Tuchańskiej, budowana wbrew zasadzie tertium non datur, w uważnym i krytycznym dialogu z przeciwstawnymi tradycjami racjonalizmu i konstruktywizmu, filozofii analitycznej i kontynentalnej etc., a przez to narażona na ataki i krytyki z różnych stron.

 

Last but not least parezyjną praxis jest także refleksja mojego Przyjaciela, Krzysztofa Matuszewskiego, który podejmuje jątrzące egzystencjalne problemy w sposób egzystencjalnie szczery, jak w tym nurcie refleksji „się godzi”.

Wariacje stanowią wyraz mojego głębokiego przekonania, że tradycyjna humanistyka podlega przekształceniom i wymaga przekształceń. Problem sprawstwa zwierząt nie-ludzkich czy artefaktów, status moralny zwierząt, konieczność korzystania z wiedzy krążącej między zwyczajowo rozdzielanymi dyscyplinami, krytyka antropocentryzmu, wizja podmiotu, antropocen, potrzeba podejść afirmatywnych w miejsce krytycznych — to zagadnienia wręcz „gorące”, także w kontekście kryzysu klimatycznego i bardzo niepewnej przyszłości.

 
Wbrew ideom obecnym w posthumanistyce, wiele z nich pojawiło się przed powstaniem tego nurtu. Symbolicznie wskazać tu można Michela Serres’a, który w swoich pracach podejmował problematykę sprawczości tego, co naturalne, cyrkulacji wiedzy ponad podziałami dyscyplinarnymi, krytykował „filozofię podejrzeń” i mówił o konieczności podejścia afirmatywnego.

 

Zbudował również koncepcję Trzeciego-Poinstruowanego (Tiers-Instruit), osoby, która łączy w sobie kompetencje humanistyczne i przyrodoznawcze, a także wiąże bogactwo obecne w różnych kulturach. Jednym z imion Trzeciego jest zdaniem Serres’a Trubadur, piewca wiedzy. Odnotowuję ten muzyczny trop tym chętniej, że sam odwołuję się w tytule książki do pojęcia muzycznego.

W kolejnych rozdziałach książki zastanawiam się nad tym, czym jest posthumanistyka i posthumanizm. „Wychodząc od określenia Ewy Domańskiej, postaram się pokazać, że trzeba przekształcić to rozumienie posthumanistyki w duchu filozofii Michela Serres’a – z perspektywy posthumanistycznej powinniśmy ujmować wiedzę jako całość, a naukę jako system krążenia idei, pojęć, narzędzi, ale tak, że każda taka wędrówka musi liczyć się z ich zmianą, transformacją”.

 
Posthumanizm proponuję rozumieć jako ideologię (nie obarczam tego pojęcia negatywnymi konotacjami), która funkcjonuje w ramach opisywanego w pracy humanistycznego modelu kulturowego, z przygodnością, jako jego własnością zasadniczą.

 

Podejmuję także problematykę dotyczącą podmiotowości i sprawczości, o których piszę również w kontekście popełnianego przez ludzi zła (odwołuję się tu do ujęcia Michela Wieviorki). Książkę kończy — jak wspominałem — credo, ujmujące humanistykę jako przestrzeń parezji. Rozdziałom towarzyszą appendixy, poświęcone między innymi zagadnieniom etyki zwierząt czy Husserlowskiemu europocentryzmowi.

Komentarze

19.12.2019

Inne teksty tego autora

NOWA HUMANISTYKA

W dniach 26-27 kwietnia na Wydziale Filologicznym UŁ odbywać się będzie konferencja Humanistyka — kulturotwórcze perspektywy. Jak deklarują Organizatorzy: „Celem konferencji jest przekrojowa prezentac...

Polegać na sobie

Powinniśmy nauczyć się dbać o siebie – niekiedy na przekór społeczeństwu, a na pewno na przekór tym zjawiskom, które obniżają wartość człowieka, jego samoocenę. Nie oznacza to jednak, że egoistycznie ...