Martyna Krogulec

Martyna Krogulec

doktorantka w Katedrze Socjologii Polityki i Moralności UŁ
Więcej

Emocje w zdjęciach zaklęte

Fotografie dostarczają informacji o miejscach, zdarzeniach i postaciach, które na nich utrwaliliśmy. Coraz więcej osób jednak zdaje sobie sprawę, że mogą one zwierać również niezmiernie ważne komunikaty na temat ludzkich emocji i tożsamości. Z tego też powodu fotografia coraz chętniej i częściej jest wykorzystywana przez pedagogów i terapeutów, jako czynnik aktywnie wspierający jednostkę w drodze do jej samopoznania i rozwoju osobistego.

 

Chociaż fotografia towarzyszy nam tylko od stu osiemdziesięciu lat, w dzisiejszych czasach zdaje się niemalże inherentną cechą naszej rzeczywistości. Współczesny świat zdominowany został przez komunikację wizualną – z tego też powodu z fotografią spotykamy się powszechnie i wszędzie. Najczęściej stanowi ona uzupełnienie informacyjnego przekazu – znamy twarze polityków, wiemy, jak wyglądają najdalsze zakątki świata oraz jak powinno prezentować się danie, którego przepis znaleźliśmy w Internecie. Fotografia zatrzymuje dla nas najistotniejsze momenty życia, ale również stanowi rodzaj naszej wizytówki w ponowoczesnym świecie – o wpływie tego wynalazku na naszą codzienność świadczyć może chociażby liczba blisko dwóch miliardów zdjęć przysyłanych każdego dnia w Internecie.

Mimo że na przestrzeni lat sposób wykonywania fotografii i jej funkcje ewoluowały, jedno nie uległo zmianie – zdjęcia nadal są traktowane jako zapis, ślad, a czasem wręcz substytut rzeczywistości. Jak pisała Angela Carter: „Fotografie to kęsy czasu, które można wziąć do ręki”. Obecność fotografii w naszym życiu sprawia, że minione wydarzenia wydają się bliższe i łatwiej dotykalne. Ów związek z pamięcią wydaje się oczywisty i niezmienny od samego początku jej istnienia – już w połowie XIX wieku Oliver W. Holmes nazwał fotografię „lustrem z pamięcią”.

Zbiory fotografii przedstawiają nie tylko rzeczywistość społeczną, ale przede wszystkim osobistą historię życia – każde zdjęcie to rodzaj swoistego autoportretu, który pokazuje mniej lub bardziej ważne dla nas chwile i osoby. Ponadto, jak pisze Ansel Adams: „Fotografia jako potężne medium wyrazu i komunikacji oferuje nieskończoną różnorodność postrzegania, interpretacji i działania”.

 
Z tego też powodu reakcje na fotografie prezentowane na wystawach i w magazynach oraz zdjęcia prywatne udostępniane w mediach społecznościowych mogą stanowić źródło wiedzy na temat naszej emocjonalnej wędrówki, pozwalają też interpretować głęboko skrywane wewnętrzne znaczenia. Prawdziwa wartość fotografii nie tkwi bowiem w jej formie, ale w reakcjach jej odbiorców.

 

Ludzka percepcja i unikalne życiowe doświadczenia automatycznie nadają znaczenie widzianym obrazom, zarówno pod względem definicyjnym, jak i emocjonalnym. Na przestrzeni ostatnich pięćdziesięciu lat terapeuci zauważyli, że zdjęcia pozwalają uzyskać wgląd w człowieka niemożliwy do osiągnięcia na porównywalnym poziomie za pomocą innych metod. Reakcje na fotografie potrafią ujawnić wiele informacji na temat potencjalnych odbiorców, szczególnie gdy towarzyszą im odpowiednio zadane pytania. Jak więc pracować z fotografiami?

Odpowiedzią na to pytanie jest książka Agaty Czajkowskiej Fototerapia. Fotografia w pracy nauczyciela, pedagoga i terapeuty, w której to autorka przedstawia zbiór powiązanych ze sobą technik zaadresowany do specjalistów przygotowanych do pracy w charakterze doradcy lub terapeuty. Pomysły, które zostały opisane przez Czajkowską, czerpią z bogatej tradycji psychoterapeutycznej, ale z powodzeniem mogą również zostać zaadaptowane przez pokrewne specjalizacje, niekoniecznie bazujące na terapeutycznej interwencji.

Publikacja została podzielona na trzy części. Pierwsza z nich dotyczy kontekstu społeczno-kulturowego fotografii: historii jej powstania, roli, jaką zyskała na przestrzeni lat oraz jej wpływu na rozwój kompetencji wizualnych we współczesnym świecie. Druga część zawiera skondensowany zarys podejść terapeutycznych wykorzystujących fotograficzny potencjał. Znajdziemy tu więc fotoanalizę, „czytanie obrazów”, Fotografię Terapeutyczną oraz pięciomodułowy model technik Fototerapii Judy Weiser. Ostatni rozdział przybliża natomiast wybrane aspekty praktyki pedagogicznej, których dopełnienie może stanowić fototerapia. Części teoretyczne uzupełnia dołączony w aneksie obszerny zbiór ćwiczeń dedykowanych do poszczególnych rozdziałów.

Publikacja nie jest kompleksowym kompendium wiedzy, lecz w swej zwięzłości i przejrzystości stanowi doskonałą listę zasobów i drogowskazów dla osób zainteresowanych znalezieniem informacji na temat edukacyjnych i terapeutycznych aplikacji fotografii.

 
Autorka sprawnie przeprowadza czytelnika przez historyczne i społeczno-kulturowe zagadnienia związane z fotografią, dzięki czemu ma on szansę zrozumieć mechanizmy wpływające na rozwój tego fenomenu, a także jego istotność z perspektywy nie tylko społeczeństwa, ale również jednostki.

 

Opis możliwych do wykorzystania z punktu widzenia psychoterapii i pedagogiki technik pracy ze zdjęciami może stanowić doskonałe uzupełnienie warsztatu m.in. psychiatrów, psychoterapeutów, pracowników socjalnych, nauczycieli czy coachów. Prezentowane w aneksie ćwiczenia dostarczają natomiast narzędzi przydatnych w procesach samopoznania i autorefleksji, przyczyniając się do rozwoju osobistego.

Bez wątpienia zagadnienia podjęte w książce należy traktować jako elastyczne punkty wyjścia, które są otwarte na adaptację i zmiany. Takiego postępowania wymaga również sama materia fotografii, która w swej zdolności do wywoływania wspomnień, uczuć i skojarzeń mieści w sobie je wszystkie, pozwalając za każdym razem interpretować się na nowo. Choć wydawać by się mogło, że przy współczesnym natłoku informacji, fotografie mogły nieco już spowszednieć, pochylenie się nad nimi i wnikliwe spojrzenie, może pokazać więcej prawdy o nas samych, niż się spodziewamy, stając się doskonałym pretekstem do podróży w głąb siebie.

Komentarze

5.06.2019

Inne teksty tego autora

Rewitalizacja miast – lekarstwo na kryzys?

Miasta rozwijają się, rozrastają, ewoluują jak żywe organizmy. Nie wszystkie zmiany zachodzące w przestrzeni miejskiej kończą się jednak sukcesem. Czasem pojawiają się kryzysy, które jak choroba zaczy...