Tomasz Konopka

Tomasz Konopka

kulturoznawca, teatrolog, współtwórca kilku niezawodowych grup teatralnych, inscenizator, dostarczyciel tekstów scenicznych, grafik i plastyk
Więcej

Pytania o l’art de la doxa*

W drugiej połowie XIX wieku rozpoczął się proces wyprowadzania sztuki poza umowną równowagę miedzy tym co klasyczne a nowoczesne. Romantyczny duch zmienił optykę ówczesnej Europy, stawiając na młodość, energię, na rzeczywistość, w której przetrwać mogli wyłącznie najzdolniejsi i najsilniejsi, a reszta mogła się przyłączyć albo odejść. W tym znaczeniu artysta, niczym Faust, brał na swoje barki nie tylko własny los, ale i los całego świata, stając się nowym, pozasystemowym konstruktorem rzeczywistości. Wszak zaślepiony Werter nie umierał wyłącznie z powodu miłości, jego śmierć przede wszystkim wynosiła na piedestał akt antyreligijnego, antyspołecznego buntu.

Ówczesna dynamika społecznych zdarzeń była oszałamiająca: brakowało na wszystko czasu, który zresztą coraz bardziej tracił na znaczeniu; liczyła się szybkość, energia, pęd; pojawiła się maszyna parowa; świat zmieniał granice; otworzyły się nowe możliwości. Zapewne niewielu mogło się temu oprzeć, a tym bardziej nie chcieli tego młodzi artyści. Odurzeni nowoczesnością stali się łatwym celem politycznego cynizmu i doktrynerstwa. XIX-wieczne rozchwianie społeczno-ideowej łódki wywołało rewolucyjny huragan, którego efektem były ruchy społeczne początku XX wieku owocujące szałem wojennego samounicestwienia.

 

Rozważania Jeana Claira w Odpowiedzialność artysty, awangarda – między terrorem a rozumem jasno podkreślają rewoltującą rolę romantycznego nurtu w sztuce, który przez dekady skutecznie drążył intelektualne podstawy Europy, powodując bezustanne wrzenie, co w ostateczności zrodziło anarchistyczną sympatię młodych twórców do faszyzmu, hitleryzmu czy komunizmu.

 

Biorąc pod uwagę ów „romantyczny” kontekst historii, nieuchronnie zaczynamy zastanawiać się nad celowością działań artystycznych. Pojawiają się pytania o sensy, o prawdę, o to czy odpowiedzialność artysty – którego rola w globalnym świecie zdaje się być coraz bardziej ograniczona – może mieć jeszcze jakiekolwiek znaczenie? Jeśli jednak coś wnosi do naszego poznania, to jaki powinien przyjąć model działania; czy w ogóle istnieje jakiś modus operandi w sztuce? Czy odpowiedź na pytanie „Co to jest sztuka?” jest prosta, czy też zawsze wpisana jest w nie jakaś katastrofa, wynikająca z faktu, że podmiotem jej działań jest słaby i ułomny człowiek? Czy wreszcie artysta – obdarzony czymś więcej, jakąś nadmiarową społeczną wrażliwością – powinien wyrażać się wyłącznie w swoim imieniu, czy też w imieniu wspólnoty? Czy zatem ponosi odpowiedzialność za ów kłopotliwy dar? Oto na przykład anarchizujący ruch awangardy XX wieku przyznawał nieograniczoną wolność artyście. Wszak, aby „tworzyć”, nowoczesny artysta musiał być pozbawiony wszelkich ograniczeń, czy to systemowych (król, mecenas), czy też ideowych (polityka, religia). Pytanie czy mógł korzystać z owej wolności bezkarnie, bez ponoszenia konsekwencji.

Sądzę, że książka Jeana Claira powinna być lekturą obowiązkową dla ambasadorów establishmentu kuratorsko wystawienniczego, zwłaszcza tych bezkrytycznie oczarowanych zdobyczami dwudziestowiecznej awangardy. Warto aby ów prestiż nowoczesności nie przesłonił niebezpieczeństw wynikających z jej anarchistycznej natury doprowadzającej – jak wskazują historyczne doświadczenia Europy pierwszej połowy dwudziestego wieku – do katastrofy, której nie można tłumaczyć jedynie rzekomo nieujarzmioną, awangardową potrzebą dążenia do „prawdy” w sztuce.

Ostatni akapit to słowa o odpowiedzialności dziś. Obok nas rozgrywa się wojna, w której konstruuje się koszmarną, kłamliwą narrację, opowieść o chwalebnych czynach ludzi zabijających innych ludzi. To paradoks wojny, w którym wydaje się mieszać wszystko co złe z tym co dobre, wszystko co najczarniejsze z tym co najważniejsze. Wydaje się, że w tym stanie ducha pytania o odpowiedzialność niczego nie zmienią, gdyż jesteśmy świadkami ogromnej tragedii…, a mimo to chcemy pytać chociażby o to, jakie znaleźć remedium na obecny kryzys, skoro w narzuconym chaosie rozum odmawia posłuszeństwa.

 

 

*la doxa (doksa) – wg Platona wiedza pozorna, przeciwieństwo wiedzy prawdziwej (episteme) – cyt. encyklopedia.pwn.pl.

Komentarze

27.04.2022

Inne teksty tego autora

Czas wszystkiego

Dlaczego czas jest dla nas aż tak istotny? Może dlatego, że biegnie tylko w jednym kierunku, nie pozostawiając za sobą niczego więcej prócz krótkotrwałych wspomnień oraz z mozołem zapisywanej historii...

Reżyser to informacja

Reżyser to z jednej strony niebezpieczny nadmiar informacji, z drugiej jakaś ujmująca dezynwoltura wynikająca z jej braków. To zarazem ważna w teatrze umiejętność, przy jednocześnie częstym lekceważen...