Natalia Królikowska

Natalia Królikowska

Literaturoznawczyni, autorka książki "Eksperyment w prozie Zofii Romanowiczowej". Była muzealniczka i nauczycielka, obecnie - wolny człowiek, przygotowujący swój debiut dramaturgiczny. Lubi trudne powieści. Pasjami kłóci się o literaturę.
Więcej

Ocalić stracone

W dyskusji „Koniec powieści czy powieść przyszłości”, prowadzonej 1969 roku na łamach „Kultury”, Janusz Krasiński stwierdzał: „Każdy z nas, siadając do pisania, ma jakiś powód, dla którego daną sprawę pragnie zanotować”. Agnieszka Kramkowska-Dąbrowska w swojej książce, wydanej nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Łódzkiego w doskonałej serii „Projekt: Egzystencja i Literatura” docieka, jaki powód miał autor monumentalnej powieści Na stracenie

 

Janusz Krasiński urodził się 5 lipca 1928 roku w Warszawie jako najmłodszy i jedyny ze związku z drugą żoną, Zofią, syn przedsiębiorcy Franciszka Krasny-Krasińskiego, właściciela dużej firmy obuwniczej. Okres dzieciństwa to idylla, przerwana brutalnie przez wybuch II wojny światowej. Jako trzynastolatek Krasiński wstąpił do Szarych Szeregów. Poznał wówczas realia konspiracji, choć z powodu młodego wieku nie brał udziału w znaczących akcjach. Ojciec Krasińskiego zmarł w okupowanej Warszawie w 1943 roku. Po wybuchu powstania Janusz przedostał się na Mariensztat, do matki. Jednak kamienica, którą zamieszkiwali, została spalona i zburzona, a jej lokatorzy trafili do Auschwitz. Zofia Krasińska z uwagi na wiek mogła uniknąć zesłania, jednak wierzyła, że łatwiej będzie im przeżyć wojnę, jeśli się nie rozdzielą. Ostatni raz widzieli się na rampie w Oświęcimiu.

Jak pisze Kramkowska-Dąbrowska „Opowieść o matce, która — chcąc ocalić syna — sama wydała na siebie wyrok, wielokrotnie powraca we wspomnieniach pisarza. Krasiński miał bowiem przeświadczenie, że poświęcenie matki było niepotrzebne i oboje mieli szansę ocaleć”. Pisarz przeżył wojnę, a w 1947 roku powrócił do Polski, gdzie po kilku miesiącach został aresztowany i bezpodstawnie oskarżony o szpiegostwo. W stalinowskich więzieniach spędził młodość, odsiadując 15-letni wyrok. W 1956 roku jako niespełna trzydziestolatek na mocy amnestii wyszedł na wolność.

 
Poczucie samotności, spowodowane sieroctwem, jedynactwem oraz doświadczeniem uwięzienia jest w przypadku Krasińskiego nie tylko dojmujące, ale i szczere i autentyczne: “Ileż to razy mogłem zginąć i nikt nie dowiedziałby się nawet o mojej śmierci!” – wyznawał z bólem pisarz. 

 

Tuż po opuszczeniu zakładu karnego Krasiński zaczął pisać. Debiutował w prasie jeszcze tego samego, 1956 roku — na fali odwilży październikowej. Szybko został zawodowym literatem, dwukrotnie się żenił, szukał stabilizacji. Jednak większość jego dzieła ze względów politycznych musiała długo pozostawać w szufladzie biurka. Krasiński był ważną osobistością peerelowskiego życia literackiego, ale nigdy nie wstąpił do partii i nigdy nie żył w zgodzie z „ludową” ojczyzną, przez niemal całe życie borykał się z poważnymi problemami finansowymi. We wstępie do Traktatu o prawdzie i strachu wyznał, że całe życie nieustannie się bał. Ale paradoksalnie — im większy towarzyszył mu lęk, tym bardziej czuł, że jest bliższy prawdy, którą jak wyjaśnia Kramkowska, rozumiał „jako zobowiązanie, nadaje jej wymiar etyczny. Natomiast sama praca pisarska jest formą oporu przeciw przemocy, wewnętrzną konspiracją”.

Mimo iż powrócił do ojczyzny i brał czynny udział w jej życiu kulturalnym, Krasiński był człowiekiem wyobcowanym, pisarzem osobnym, pozostającym jak gdyby na własnej wewnętrznej emigracji i prowadzącym długoletnią grę z bezpieką, cenzurą i służbami. Zmarł 14 października 2012 roku, ukończywszy swoje opus magnum, cykl powieściowy Na stracenie — najważniejsze dzieło, do napisania którego dojrzewał kilkadziesiąt lat. Tomasz Burek nazwał je „doniosłym, długo wycierpianym dziełem”, a Maciej Urbanowski zaliczył pięcioksiąg do najważniejszych osiągnięć polskiej prozy po 1989 roku.

 
Kramkowska swoją publikacją oddaje sprawiedliwość twórcom, którzy tak jak bohater jej książki po wojnie pozostali w Polsce, których życiorysy są świadectwem oporu i zmagania się z peerelowską rzeczywistością. 

 

Badaczka przywraca równowagę w badaniach nad polską powieścią dwudziestowieczną, zdominowaną przez studia nad twórczością wielkich nieobecnych, czyli pisarzy emigracyjnych. „Istotnym elementem przesłania pentologii Krasińskiego jest ukazanie obrazu polskiej kultury po 1945 roku — wyjaśnia autorka — uświadomienie skali ograniczenia wolności słowa, działania cenzury oraz nacisku wywieranego przez władzę na twórców, uniemożliwiającego im swobodę artystyczną nie tylko w zakresie wyboru tematyki, ale nawet formy (…) Główny bohater cyklu po wyjściu z więzienia balansuje na granicy zachowania własnych wartości i uczestniczenia w życiu literackim PRL — jego potyczki z cenzurą i propagandą nie zawsze są udane, uzmysławiają trud i często beznadziejność tej walki.

Dzieło Krasińskiego to rzetelny, miejscami niemal reporterski zapis okrutnej rzeczywistości. Nie oznacza to jednak, że autor Na stracenie nie potrafi być wzruszający i poetycki. Jego warsztat jest doskonały, bardzo sprawnie posługuje się zarówno językiem, jak i materią powieściową, podejmując chociażby interesujące gry narracyjne — na co zwraca uwagę również autorka poświęconej jego twórczości publikacji: „Istotne jest więc nie tylko wyłonienie najważniejszych wątków literackiego świadectwa, ale także dostrzeżenie sposobu jego konstruowania. Będzie on zmieniał się w kolejnych tomach, nie tylko ze względu na podjętą w nich tematykę, ale także moment pisania i skracający się dystans między czasem tworzenia i czasem opowieści.

Krasiński był pisarzem niezwykle płodnym, posługującym się niemal wszystkimi rodzajami i gatunkami literackimi — od różnych odmian wierszy, przez najróżniejszą prozę, aż po utwory dramatyczne i scenariusze słuchowisk radiowych. To pisarz zdeterminowany, nie w sensie psychicznym, ambicjonalnym, a w szerszym — filozoficzno-ontycznym.

 
Za jego twórczością stoi imperatyw dawania świadectwa, zewnętrzny nakaz tworzenia. 

 

Stąd w jego spuściźnie istnieje pewien nadmiar materiału. Jak pisze Agnieszka Kramkowska-Dąbrowska: „W ogromnej ilości plików w jego laptopie, zmienianych i powielanych, ujawnia się niezwykła metoda pisarska: zapisywanie w sposób ciągły, jedne po drugich, fragmentów prozy, wpisów diariuszowych, listów do przyjaciół, uwag o sytuacji bieżącej w Polsce, a nawet opisów drobnych domowych nieporozumień. Wszystko to stanowi swoistą całość: literatury i życia, jakby jedno czerpało z drugiego i stawało się jednością w zapisie.

Jaka powinna być postawa badacza wobec takiego ogromu materiału? Uważam, że w przypadku tak obszernej twórczości, konieczne jest „wpuszczenie odrobiny tlenu”, przewietrzenie archiwum i wyciągnięcie na światło dzienne tych utworów, które mają największe szanse na to, aby być ważnymi, czytanymi i omawianymi. Książka Kramkowskiej podzielona została na dwie części. W pierwszej — czytelnik poznaje biografię Krasińskiego opowiedzianą na kilka różnych sposobów — jako „życiorys encyklopedyczny”, „opowiedziany” oraz „archiwalny”, co trzeba przyznać, jest bardzo ciekawym i udanym zabiegiem. W kolejnych rozdziałach autorka omawia pokrótce, acz bardzo celnie i interesująco, różne utwory Krasińskiego — poczynając od poetyckiego debiutu, przez opowiadania więzienne, pierwszą powieść, eseje, dramaty.

Druga część w całości poświęcona jest analizie i interpretacji, wydanej w latach dziewięćdziesiątych i na początku dwutysięcznych, pentologii, będącej niezwykle oryginalną i niemającą sobie podobnych w polskiej literaturze, (anty) epopeją Polski Ludowej. Utwory Marka Nowakowskiego, Kazimierza Orłosia czy Wacława Holewińskiego — choć podejmują podobną problematykę — nie są tak rozległe tematycznie i czasowo jak cykl Krasińskiego, obejmujący swoim zasięgiem drugą połowę XX wieku (a nawet w licznych retrospekcjach dziesięciolecie wstecz), aż po pierwszą dekadę wieku XXI. Pięcioksiąg nie jest tylko zapisem własnych przeżyć, ale także ukazaniem losów innych, a w dalszej kolejności — diagnozą Polski. Odejście od narracji pierwszoosobowej pozwala pokazać dzieje z większego dystansu i w szerszej perspektywie. Wyznanie zaś przemienia się w świadectwo. Swoją metodę twórczą nazywał „wywoływaniem duchów”, a tym samym nieustannym powrotem do własnej traumy.

Opisy więziennych egzekucji i tortur; głód i choroby, młodzieńcy idący na szafot, wołający na pomoc matkę, wymuszone zeznania, zdrady — Krasiński, a za nim Kramkowska-Dąbrowska pokazują, że poetyka i etyka świadectwa nie są nieodłącznym elementem tylko twórczości wojennej, doświadczenia obozowego. Koszmar XX wieku nie zakończył się w 1945 roku, a trwał znacznie dłużej — miał jednak mniej kronikarzy. Dlatego wciąż warto przypominać twórczość Janusza Krasińskiego, warto o niej pisać i ją czytać — chociażby dla równowagi. Ocalić to, co miało pójść „na stracenie”.

 

Komentarze

20.08.2020

Inne teksty tego autora

Nie czekam na nowego Mroza

Czy fabuła czasem Państwa nuży, a bohaterowie męczą? Wydawcy prześcigają się w sprzedawaniu historii — która ciekawsza, bardziej wstrząsająca, oryginalna. Rynek narzuca tempo zarówno konsumentom, jak ...

Stasiuk, który jest

Dokładnie pamiętam moment, w którym po raz pierwszy zapragnęłam zostać literaturoznawcą. Było to dawno temu, w VIII klasie szkoły podstawowej, po lekturze biografii Rafała Wojaczka autorstwa Macieja M...