Klaudia Stępień-Kowalik

Klaudia Stępień-Kowalik

Specjalista ds. Social Media w agencji reklamowej BloomUP, recenzent teatralny Kalejdoskopu Kulturalnego regionu łódzkiego; polskiego wortalu teatralnego e-teatr.pl i Gazety Festiwalowej TUPOT. Ukończyła pięcioletnie studia na kierunku dziennikarstwo i komunikacja społeczna oraz trzyletnie studia na kierunku kulturoznawstwo. Miłośniczka kina science fiction i fantasty, kultury azjatyckiej (w szczególności Japonii), reportaży społeczno-obyczajowych. W wolnych chwilach słucha różnego rodzaju muzyki: alternative rocka, muzyki klasycznej, rapu.
Więcej

Filmówka czasów Barei

Pod względem liczby ludności Łódź zajmuje trzecie miejsce w Polsce. Nieprzypadkowo nazywa się ją polską stolicą filmu. To właśnie w tym miejscu, w Łódzkiej Szkole Filmowej studenci kilku prestiżowych kierunków rozwijają artystyczne pasje i umiejętności. Wśród absolwentów łódzkiej „Filmówki” są wielcy twórcy polskiej kinematografii, w tym m.in. Krzysztof Kieślowski, Janusz Morgenstern, Andrzej Munk, Roman Polański, Andrzej Wajda, Krzysztof Zanussi. Pierwsze kroki w środowisku filmowym stawiał tutaj także Stanisław Bareja, nazywany Królem polskiej komedii. W tym roku, 14 czerwca przypada 35. rocznica śmierci tego nieszablonowo myślącego filmowca, który ukazując obyczajowe scenki z codziennego życia przeciętnych Polaków, uwypuklał wszystkie absurdy i wady szarych realiów PRL-u.

Zakończenie II wojny światowej nie przyniosło długo wyczekiwanego pokoju. Jednym z podstawowych problemów przed jakimi stanęli Polacy po zakończeniu II wojny światowej, było ustalenie strat i zniszczeń wojennych, które dokonały niemieckie władze okupacyjne. Stanęli więc przed dylematem, w jaki sposób uporać się z trudną sytuacją ekonomiczną, kulturalną i społeczną. Powstanie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej PZPR, czyli jak się potem okazało głównej siły politycznej w Polsce, spowodowało przeniesienie uwagi społeczeństwa na ideę centralnego sterowania gospodarką i rezygnacją z dotychczasowych mechanizmów rynkowych. Systematycznie i programowo wprowadzano kolejne nakazy. Ludzie borykali się z wysokimi cenami, chuligaństwem, ograniczaniem swobód obywatelskich. Choć zdawano sobie sprawę z konieczności odbudowy zniszczonych miast, z drugiej strony pod coraz silniejszym naporem władzy w życiu obywateli dawały o sobie znać socrealistyczne motywy propagujące zaangażowanie polityczne. Otwierano instytucje promującej wysokiej jakości aktywne uczestnictwo w kulturze realizujące przyjęte założenia ideologiczne. W przypadku kinematografii na domiar złego produkcję i twórcze ambicje artystów hamowała podupadła infrastruktura, przez co zwlekano jeszcze z ponownymi „narodzinami” kina w powojennej rzeczywistości Polski. Władza zdecydowała się w końcu na włączenie kinematografii w służbę propagandy.

Za polską stolicę kina wybrano Łódź, miasto będące centrum przemysłu włókienniczego.

W 1948 roku, w Szkole Filmowej w Łodzi, nazywanej przez wielu łódzką „Filmówką” lub wytwórnią talentów, rozpoczęto kształcenie przyszłych operatorów filmowych i scenografów, którzy w niedalekiej przyszłości mogliby produkować filmy będące narzędziem klasycznej propagandy wizualnej ówczesnego rządu. Oprócz Szkoły Filmowej powstawały również studia filmowe, w których swój warsztat doskonaliliby wszyscy studenci pod czujnym okiem wykładowców. Pierwszymi wykładowcami zostali Antoni Bohdziewicz, Jerzy Bossak, Wanda Jakubowska, Jerzy Toeplitz, Stanisław Wohl. Toeplitz sprawował funkcję dyrektora łódzkiej „Filmówki” przez 9 lat, ale w wyniku wydarzeń związanych z marcowymi protestami studentów w marcu 1968 roku zrezygnował ze swojego stanowiska. W pierwszych latach naukę rozpoczęli m.in. Andrzej Munk, Andrzej Wajda, Roman Polański, Janusz Morgenstern, Kazimierz Kutz.

Rok później studia podjął tutaj również Stanisław Bareja, pochodzący z warszawskiej drobnomieszczańskiej rodziny.

Prawdopodobnie nikt nie spodziewał się, że na korytarzach łódzkiej „Filmówki” będzie można spotkać wybitnych reżyserów, operatorów i scenarzystów. Studentów uczelni artystycznych w tamtym okresie było niezwykle mało, z tego względu cieszyli się powszechnym szacunkiem i uznaniem, sprawiali wrażenie elitarnej grupy, do której wstęp mieli jedynie nieliczni, tacy, którzy mają coś do zaoferowania światu. Z całą pewnością nikt nie spodziewał się, że nazwisko życzliwego i towarzyskiego Stanisława Barei będzie wywoływało sporo emocji jak wiadomość o kolejnych filmach tego reżysera, które pojawiały się w kinach. Życie studenckie w Szkole Filmowej koncentrowało się na intensywnym wysiłku naukowym i towarzyskim – studenci chętnie uczestniczyli w pokazach najsłynniejszych zachodnich produkcji niedostępnych w oficjalnej dystrybucji, zakładali studenckie koła naukowe, kluby dyskusyjne, prowadzili wielogodzinne dyskusje o kinie, filozofii, gospodarce, sztuce. Słuchali amerykańskiego jazzu, a między zajęciami nawiązywali znajomości i przyjaźnie, które jak się okazuje w wielu przypadkach przetrwały próbę czasu. Warto w tym miejscu wspomnieć o tym, że w łódzkiej „Filmówce” powstała w tym czasie jedna z pierwszych w Polsce grup jazzowych, w skład której wchodzili studenci z wydziału operatorskiego – Jerzy Matuszkiewicz i Witold Sobociński. Wielką rolę w kształtowaniu studentów odgrywało ZMP, czyli organizacja zrzeszająca tych wszystkich studentów, którzy byli pod silnymi wpływami rządzącej partii politycznej.

W szeregi ugrupowania wstąpił także Stanisława Bareja, dla którego przynależność do „słusznej” organizacji stanowiła niejako stabilizację i swego rodzaju bilet do środowiska filmowego.

Nasuwa się naturalne pytanie – kiedy narodził się Stanisław Bareja jako filmowiec? Choć uczył się całkiem nieźle w Szkole Filmowej w Łodzi, zdał nawet wszystkie egzaminy, to jego prace dyplomowe – „Sen amerykańskiego żołnierza”, Drugie sumienie” oraz „Gorejące czapki” wykładowcy postanowili odrzucić. W tym czasie każdy student Filmówki był zobowiązany do odbycia praktyk i zrealizowania trzech filmów (etiuda niema fabularna, dokument, film dyplomowy). Bareja odbył praktyki w Wytwórni Filmów Dokumentalnych w Warszawie, współpracował z uznanymi i doświadczonymi w tamtym czasie filmowcami – Ludwikiem Perskim i Wandą Jakubowską. Jego prace dyplomowe były poprawnie zrealizowane, nie wiedzieć czemu zdecydowano o tym, że Bareja nie będzie mógł uzyskać dyplomu. W 1974 roku przedstawi komisji film zatytułowany „Mąż swojej żony”, który notabene powstał w 1960 roku, i zjedna sobie w końcu przychylność komisji. Egzamin dyplomowy Barei był prawdopodobnie dla wielu czystą formalnością. Do 1974 roku Bareja wyreżyserował wiele materiałów telewizyjnych i filmów komediowych, m.in. „Dotknięcie nocy” w 1961 roku, „Żonę dla Australijczyka” w 1963 roku, „Kapitana Sowę na tropie” w 1965 roku, „Małżeństwo z rozsądku” w 1966 roku, „Przygodę z piosenką” w 1968 roku, „Poszukiwany, poszukiwana” w 1972 roku, „Nie ma róży bez ognia” w 1974 roku.

Prawdziwy Bareja narodził się dopiero w latach 70. i na początku lat 80., w związku ze stopniowym łagodzeniem cenzury, filmowcy mogli realizować własne pomysły reprezentujące kino moralnego niepokoju czy kino popularne.

W tym czasie Bareja zasłynął jako autor kasowych filmów komediowych i seriali telewizyjnych, np. „Niespotykanie spokojnego człowieka z 1975 roku, „Bruneta wieczorową porą” z 1976 roku, „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” z 1978 roku, „Misia” z 1980 roku, „Alternatyw 4” z 1983 roku, „Zmienników” z 1986 roku. Kultowy film „Miś” Barei w ubiegłym roku skończył 41 lat, ale wiele gagów z tego filmu nadal zaskakuje widownię.

Dzięki bacznej obserwacji życia codziennego Polaków Bareja miał możliwość wychwycenia jak obywatele funkcjonują w sieci społecznych więzów i ówczesnej doktryny politycznej. Większość ludzi chętnie udawała się do kin, bo była zaciekawiona, czym tym razem zaskoczy ich król krzywego zwierciadła. To dzięki próbie uchwycenia absurdalnego charakteru PRL-owskiej rzeczywistości filmowiec zjednał sobie przychylność widzów, którzy z uśmiechem na ustach śledzili losy kolejnych bohaterów – partyjnych cwaniaczków, przeciętnych jednostek czy urzędników państwowych podporządkowanych reżimowi systemu politycznego. Komedie Barei miały to do siebie, że nie tylko wciągały, ale stawały się dla Polaków niejako zwierciadłami, w których widzieli nie tylko własne słabości, ale i absurdy życia publicznego w PRL.

Pisze o tym Dorota Skotarczak w książce Stanisław Bareja. Jego czasy i filmy, biografii otwierającej serię popularnonaukową „PRL. Biografie” Wydawnictwa Uniwersytetu Łódzkiego. Po biografii Stanisława Barei jest zaplanowana pozycja Władysław Bieńkowski – krytyk „realnego socjalizmu” (1906-1991) autorstwa Bartłomieja Kapicy. Książki będą stanowiły oryginalny zapis historii PRL widzianej oczami najwybitniejszych postaci tego okresu, którzy działali w latach 1945-1989.

 

Komentarze

Ten post dostępny jest także w języku: angielski

30.06.2022

Inne teksty tego autora