Marta Madejska

Marta Madejska

Z wykształcenia kulturoznawczyni, z zawodu kwerendzistka i asystentka muzealna, z pasji pisarka. Autorka książki reportażowej „Aleja Włókniarek”. Laureatka Nagrody Literackiej Złoty Exlibris [2018] i Punktu dla Łodzi [2019], stypendystka Wyszehradzkich Rezydencji Literackich na rok 2020. Od 2010 roku związana ze Stowarzyszeniem Topografie, w którym zajmuje się głównie projektami dotyczącymi historii mówionej; w latach 2017-2019 zastępczyni redaktorki naczelnej Łódzkiej Gazety Społecznej „Miasto Ł”; stale współpracuje z Centrum Muzeologicznym Muzeum Sztuki w Łodzi.
Więcej

O problemach i przeszłości/przyszłości miast

Mam w prywatnym słowniku złośliwie nazwaną odmianę „paździerzy historycznych”, czyli książek, które obfitują w pożyteczne informacje, lecz pisane są językiem wybitnie suchotniczym i stylem dalekim od tego, czego można się spodziewać po publikacji z zakresu humanistyki. Od lat pomstuję na język i formy, w których tworzą niektórzy polscy historycy, spieszę jednak donieść, że na szczęście Kamil Śmiechowski do nich nie należy.

 

Jego książka Kwestie miejskie. Dyskusja o problemach i przyszłości miast w Królestwie Polskim 1905-1915 napisana jest językiem płynnym i przystępnym, a do tego dość przyjemnie wydana graficznie, z zarysem planów miejskich na wewnętrznych skrzydłach okładek i dobrą, czytelną czcionką. Sama jej treść jednak nie dla każdego będzie łatwa w odbiorze, stąd waham się, komu poza światem akademickim mogłabym ją polecić. Z pewnością niejednemu pasjonatowi historii czy entuzjastce łodzianizmów i warsawianizmów posiadającej już pewną erudycję w temacie XIX-wiecznej historii, podziału administracyjnego czy sytuacji etnicznej w Królestwie Polskim, ale nie jest to lektura dla początkujących.

Co szczególnie ciekawe – analizowane w książce zagadnienia odnoszące się już wyłącznie do przeszłości przeplatają się z dyskusjami, których wybrzmienie wydaje się nieraz zaskakująco aktualne, jak problem budownictwa mieszkaniowego, nadmiernej biurokratyzacji, kwestia roli samorządu, roli kapitału i prawa własności, problemy wykluczenia niektórych grup społecznych z (postulowanej) demokracji miejskiej czy śliskich pozorów apolityczności miejskiej administracji.

 
Jeszcze inne opisywane przez Śmiechowskiego tematy z dzisiejszej perspektywy wydają się niemal (powtórnie) innowacyjne, jak dyskutowanie o zarządzaniu miastem w kategoriach „troski o fizyczny i duchowy rozwój ludności”, któremu podporządkowane mają być pozostałe funkcje miejskości.

 

Dobrą dynamikę mają zwłaszcza podrozdziały dotyczące rewolucji 1905 roku, tym ciekawsze im więcej cytatów przywołują. Interesująco zarysowują się również zagadnienia dotyczące miejskotwórczości dyskryminowanej społeczności żydowskiej i rozmaitych problemów polskiej inteligencji funkcjonującej w cyt. „pewnej bańce towarzyskiej i informacyjnej, niepozwalającej jej na zdobycie kompleksowej wiedzy o położeniu warstw niższych i w konsekwencji prowadzącej do formułowania uproszczonych i stereotypowych sądów”. Warto nadmienić, że opisywane tu problemy miejskich „warstw niższych” rozwiązano częściowo dopiero po II wojnie światowej w okresie PRL-owskiej fali industrializacji i urbanizacji, którą trafnie opisywała choćby Antonina Kłoskowska.

Książka Śmiechowskiego pozostawia pewien niedosyt, ale piszę to w sensie pozytywnym, z nadzieją, że Autor zechce odważnie rozwijać podjęte wątki w kolejnych publikacjach. Szczególnie odczuwam brak szerszego opisu relacji z agrarnym zapleczem (nie tylko w kwestii migracji chłopstwa do pracy), bo przecież miasta bez wsi nie mogłyby ani się rozwijać, ani w ogóle egzystować z prostych przyczyn związanych z produkcją i dystrybucją żywności. Przydałby się również bardziej rozbudowany opis mediów wykorzystywanych do kwerendy oraz biogramów cytowanych uczestników królewieckich debat publicystycznych (niechby, chociaż w postaci aneksu do książki), wśród których były osoby z bardzo zróżnicowanym i warunkującym ich zapleczem – eksperci, pisarze (w tym jeden noblista), aktywiści (a nawet jedna aktywistka).

Wychylanie się Autora w pewną interdyscyplinarność ku narzędziom i tezom z zakresu socjologii, ekonomii, urbanistyki, jest w tej książce zawsze niezwykle ciekawe, choć nie tak częste, jak pragnęłabym jako czytelniczka. Równie ciekawe meta-refleksje Autora zostały ograniczone do skromnych wtrętów i niezwykle wciągającego zakończenia, które zwieńczone jest budującą (szczególnie w roku dziesięciolecia powstania Kongresu Ruchów Miejskich) dedykacją dla współczesnych aktywistów odnoszących cyt. „niewielkie, ale zawsze pocieszające sukcesy, jakich nie mogli odnieść ich poprzednicy sprzed wieku”.

Choć rozumiem konwencję badacza pozostającego raczej „w tle” i na usługach opracowywanego materiału, odważę się zarekomendować – śmiało, śmiało, takich refleksyjności właśnie w naszej historiografii brakuje.

Komentarze

26.04.2021

Inne teksty tego autora