Piotr Szwed

Piotr Szwed

Literaturoznawca, krytyk muzyczny, nauczyciel, autor książki "Oddaleniec. Poezja Bolesława Leśmiana wobec romantyzmu polskiego".
Więcej

PR-owa bieda

Miał być PR-owy strzał w dziesiątkę. Kolejny sukces sprawnego marketingowo Urzędu Miasta Łodzi, który, choć bywało, że wzbudzał konsternację (pomnik Kościuszki z rogiem na głowie jako zachęta do głosowania w Budżecie Obywatelskim), nie raz udowodnił, że umie w internety, wie, jak poruszać się w viralowym świecie. Przy okazji promocji Karty Łodzianina wyszła raczej PR-owa bieda.

 

Choć w opublikowanym niedawno filmiku Rafał Pacześ stara się ją je**ć”, trudno uwolnić od wrażenia, że oglądamy coś, co idealnie nadaje się do opisania słowem stworzonym za pomocą modnego ostatnio przedrostka; biedaspot oparty na biedascenariuszu z żenującą biedapuentą.

Gdy materiał został wrzucony na Youtuba i na oficjalne profile miasta w mediach społecznościowych pojawiło się bardzo dużo negatywnych komentarzy. Zazwyczaj akcentujących niestosowność hasła „je**ć biedę” w kontekście autentycznego ubóstwa wielu osób. Zaczęły powstawać memy zestawiające slogan Paczesia z niewyremontowanymi kamienicami, słowa wstydżenadakompromitacja pojawiały się w takim natężeniu, że miasto postanowiło zareagować i bronić kampanii.

Wydano oświadczenie stwierdzające, że „słowa uznawane za wulgarne to też element codzienności, oczywiście nienadużywane i wypowiadane we właściwym kontekście”. Przypomniano także ciepło przyjęty spot sprzed czterech latCezary Pazura powtarzał wówczas swoją znaną z filmu „Ajlawju” kwestię („Łódź ku**a”) na tle nowo otwartego, wyremontowanego dworca Łódź Fabryczna. Tylko, czy nawiązując do tego akurat spotu Urząd Miasta Łodzi, nie dostarczył kolejnych argumentów przeciwko tegorocznej akcji promocyjnej? W pewnym sensie do biedaspotu dodano biedatłumaczenie 

Przecież to nie obecność wulgaryzmu była głównym źródłem negatywnych reakcjiPrzekleństwa w marketingu naprawdę nie  nowością. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób są wprowadzane – jakie skojarzenia i emocje wywołują. Właśnie z tego powodu Urząd Miasta Łodzi spotem promującym Kartę Łodzianina napytał sobie biedy. Mimo że dla fanów znanego stand-upera jest jasne, że hasło „je**ć biedę” nie jest używane z pogardą, co sam Pacześ wielokrotnie wyjaśniał, to ono brzmi zupełnie inaczej, gdy pada z oficjalnego profilu miasta, z perspektywy władzy, choćby to była władza chcąca uchodzić za jak nafajniejszą i jak najbardziej wyluzowaną. Ludzie zbyt często słyszeli, jak szydzi się z niedostosowanych, niedopasowanych, wykluczonych – często w imię nowoczesności, rozwoju, postępu, z upupiającym ironicznym uśmieszkiem.

Do tego dochodzi wyjątkowo mało zabawna okoliczność pandemii oraz sytuacja Łodzi postrzeganej przez stereotyp miasta meneli, które robi dużo, by nie kojarzyć się już z wulgarnością, prymitywizmem oraz… biedą. W takim kontekście wypowiedź łódzkiego self-made mana, chłopaka z Kozin, który zrobił komediową karierę, brzmi jak kolejna protekcjonalna kpinaLudzie słyszą hasło „je**ć biedę” i czują jakby ktoś zasugerował im: tracicie pracę? No to jedzcie zniżki.  

Komentarze

19.03.2021

Inne teksty tego autora

Pytania otwarte

Karl Popper, wybitny metodolog nauki powiedział kiedyś, że „jednym z największych osiągnięć filozofa jest dostrzeżenie zagadki, problemu, paradoksu, z którego dotąd nie zdawano sobie sprawy. Jest to o...

Włącz myślenie

Zawsze, gdy przychodzi mi rozmawiać z uczniami o Ferdydurke Witolda Gombrowicza, robię sobie rachunek sumienia. Zadaję pytanie, ile jest we mnie Pimki, a ile Bladaczki? Jakiej części ich sposobu myśle...