Kamil Kijanka

Kamil Kijanka

Absolwent kierunków ekonomicznych na Uniwersytecie Łódzkim. W godzinach pracy zajmuje się analizą finansową i oceną ryzyka. W wolnym czasie współpracuje z ogólnopolskim magazynem akademickim „Konspekt”, gdzie pisze artykuły o tematyce literackiej, kulturalnej, muzycznej i sportowej. Współautor książki „Polskie Kluby w Europejskich Pucharach”. Tworzył materiały dziennikarskie m.in. dla TVP Sport i Radia Łódź.
Więcej

Komputer, magnetofon, magnetowid w PRL – podróż do przeszłości

Dawne zdobycze techniki z czasów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej u jednych budzą ogromny sentyment, u drugich – jedynie uśmiech na twarzy. Pojęcie „postępu” miało nieprawdopodobnie inny wymiar w latach słusznie minionych. I choć w rzeczywistości wszelkie nowinki docierały do nas ze sporym opóźnieniem, a wiele z nich było przerabianych po swojemu, to bez wątpienia wprowadzały pewien koloryt pośród szarości komunizmu. Do tej sentymentalnej podróży pierwszych magnetowidów, magnetofonów i mikrokomputerów zapraszają nas Piotr Sitarski, Maria B. Garda i Krzysztof Jajko w najnowszej pozycji Nowe media w PRL.

 

To, co dziś wydaje nam się oczywiste, w czasach młodości naszych rodziców było nieosiągalne. Może poza filmami science fiction, ale życie pokazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych. Na niektóre trzeba jedynie poświęcić więcej czasu. Zadziwiające, ile spośród „nieprawdopodobnych” rozwiązań ukazanych w kultowej serii Powrót do przyszłości urzeczywistniło się po latach. Nie od razu jednak Kraków zbudowano.

Autorzy krok po kroku wprowadzają nas w fascynujący świat pierwszych odtwarzaczy video, komputerów (którym do tych dzisiejszych naprawdę bardzo daleko) i telewizji satelitarnej. W niektórych przypadkach możemy w przystępny sposób zaznajomić się ze sposobami działania tych urządzeń, a także okolicznościami ich pojawienia się na polskim rynku. Niestety, książka ta dobitnie pokazuje, że wszelkie dobra luksusowe, do których oczywiście tego typu sprzęt również się zaliczał, docierały do naszego kraju z ogromnym opóźnieniem. Dla przykładu, mimo iż pierwsze magnetowidy pojawiły się już w latach sześćdziesiątych, to w Polsce zaczęto je produkować dopiero trzynaście lat później. Jak wytłumaczyć ten stan rzeczy najmłodszemu pokoleniu, przyzwyczajonemu do natychmiastowego obiegu informacji i nieustannego wyścigu technologicznego? Nie trzeba chyba dodawać, że pierwsze polskie magnetowidy (wzorowane na modelu Philipsa) odtwarzały jedynie czarno-biały obraz.

W jaki sposób nasz rodzimy Bolek i Lolek zyskał uznanie u naszych zachodnich sąsiadów? Czym był Teldec? A Betamax? W jaki sposób JVC wygrał z innym gigantem, firmą Sony i dał światu kultowe dziś VHS’y? Na te i inne ciekawe pytania znajdziecie odpowiedzi właśnie w tej publikacji, która pozwala poznać nie tylko realia tamtych czasów, ale i wiele ciekawych faktów.

Mocną stroną tej pozycji jest zawarcie wielu cytatów uczestników tamtejszych wydarzeń. W ten sposób książka zyskuje na autentyczności i siłą rzeczy zmusza do refleksji nad tym, jak zmienił się świat.

 
Podobnie jak w przypadku sławnych piłkarzy, których stopień zamożności jest obecnie na zupełnie innym poziomie. Jeden z bohaterów książki – Pan Maciej Karwas opowiada na przykład, że swój pierwszy magnetowid odkupił od Włodzimierza Smolarka – nieżyjącej już legendy łódzkiego Widzewa. W tamtych czasach, na taki „luksus” mogli sobie pozwolić jedynie najbardziej zamożni obywatele.

 

Te historie ukazują również szereg absurdów, które towarzyszyły pojawieniu się nowych rozwiązań technologicznych w naszym kraju. Na przykład z pierwszymi próbami produkcji i dystrybucji płyt. Technologia wówczas była na tyle skomplikowana, że o produkcji na terenie naszego kraju nie mogło być mowy, a sprowadzanie ich z innego kraju spotykało się z lawiną problemów logistycznych i prawnych. Niewiele lepiej było nieco później z mikrokomputerami. Ich pojawienie się należy zawdzięczać przede wszystkim inicjatywie oddolnej. Fakt, iż nie odstępowaliśmy pod tym względem innym krajom bloku socjalistycznego bynajmniej nie jest zbytnio pokrzepiający. Oczywiście bywały pojedyncze przypadki styczności z tymi urządzeniami już wcześniej, lecz o postępującym udomowieniu mikrokomputerów można mówić nie wcześniej niż w połowie lat osiemdziesiątych.

 
Komputeryzacja odgórna, z inicjatywy państwa, skończyła się w zasadzie jedynie na zapewnieniach jej nastąpienia.

 

Na rozwój telewizji satelitarnej rodacy również musieli trochę poczekać. Co ciekawe, początkowo nie było większych problemów z przewiezieniem zagranicznego sprzętu do odbioru sygnału z innych krajów. Dlaczego? Celnicy zupełnie nie wiedzieli do czego to służy. Niestety, zasięgi i ówczesne zasoby technologiczne były na tyle słabe, że owe urządzenia nie nadawały się do użytku. Podobnie jak w przypadku innych cudów techniki, Polacy musieli wykazać się cierpliwością. Takie to były czasy…

Nowe media PRL to książka, która wprowadza nas w niesamowity świat cudów techniki lat poprzednich. Nieco starszym czytelnikom gwarantuje powrót do wspomnień, a młodszym obrazuje okoliczności narodzin nowych mediów w okresie komunizmu. To pouczająca lektura, która uzmysławia, jak długą drogę przebyliśmy i jak wielki postęp technologiczny nastąpił. I choć ukradkiem zerkam od czasu do czasu z sentymentem na kolekcję VHS’ów w domu rodzinnym i wspominam czasy, gdy istniały wypożyczalnie kaset, to chyba muszę przyznać przed samym sobą, że dziś żyje nam się wygodniej.

Komentarze

12.10.2020

Inne teksty tego autora

Wpływ rekomendacji na ceny

Inwestorzy na całym świecie codziennie zadają sobie to samo pytanie – co zrobić, by osiągnąć zysk? Najbardziej pasjonujące jest to, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi czy złotego środka. Rynek kapitał...

Współzależność Stanów Zjednoczonych i Europy

Relacje między państwami Starego Kontynentu a Stanami Zjednoczonymi przez lata ulegały różnym modyfikacjom. Kontakty na linii Europa-USA od wieków przebiegały na wielu płaszczyznach. Dziś dominująca p...