Mariusz E. Sokołowicz

Mariusz E. Sokołowicz

Profesor Uniwersytetu Łódzkiego, specjalizujący się w problematyce ekonomii miejskiej i marketingu terytorialnego. Urodzony w Łodzi. Pracownik akademicki i miejski działacz społeczny. Autor i redaktor ponad 80 publikacji poświęconych problematyce ekonomii miejskiej. Przez kilka lat pracował jako zarządca i doradca na rynku nieruchomości.
Więcej

Nie tylko ludzie mogą być inteligentni. Miasta również

Lubimy anglicyzmy. Szczególnie wtedy, gdy trudno jest uchwycić w języku ojczystym złożone i trudne w zrozumieniu zjawiska społeczne. Mówimy więc, że władzę sprawuje establishment, firmy prowadzą biznesmeni, a organizacjami kierują menadżerowie wyposażeni w notebooki i uprawiający w weekendy jogging. Do tego wszyscy musimy być na bieżąco, czyli podążać za trendami.

 

Anglicyzmy wykorzystujemy także wtedy, gdy pojawia się „nowe”. Słuchamy więc audiobooków, w towarzystwie uprawiamy networking, a w Internecie googlujemy. Jeśli chcemy natomiast być trendy w temacie zarządzania współczesnymi miastami, z łatwością wygooglujemy termin smart city – na tyle popularny, że został zaadoptowany przez większość języków narodowych bez tłumaczenia. Pojęcie to wyrosło z wiary, że nowoczesne rozwiązania informacyjno-komunikacyjne (ICT) zrewolucjonizują funkcjonowanie miast przede wszystkim z technicznego punktu widzenia. Dzięki budowaniu miast wyposażonych w najnowsze technologie miały powstawać ośrodki bez zatorów komunikacyjnych i zanieczyszczeń, wyposażone w inteligentne budynki, bezpieczne dzięki technikom monitoringu i dostarczające „na bieżąco” danych o procesach zachodzących w ich przestrzeniach. Aby jednak „uczłowieczyć” koncepcję smart city, opisujemy ją także po polsku, jako miasta oparte na wiedzy, kreatywne czy inteligentne.

Autorzy książki Strategiczne zarządzanie projektami transformacji inteligentnych miast przekonują nas, że inteligenta gospodarka, transport, środowisko, życie, ludzie i rządzenie nie są w miastach celami samymi w sobie.

 
Miasta są inteligentne wówczas, gdy nowoczesne technologie oraz wiedza pozwalają zaspokajać obecne i antycypowane potrzeby mieszkańców – zarówno współczesnych, jak i przyszłych pokoleń.

 

Dlatego w tytule publikacji poza „inteligentnymi miastami” pojawiają się także inne słowa-klucze: transformacja, projekt i strategiczne zarządzanie. Pierwsze z tych słów akcentuje najważniejszy współcześnie kontekst funkcjonowania miast. Specjaliści od zarządzania mówią dziś wiele o tym, że każda organizacja funkcjonuje w środowisku VUCA, czyli otoczeniu zmiennym (volatile), coraz mniej przewidywalnym (unpredictable), złożonym (complex) i niejednoznacznym (ambigous). Zmienność dotyczy konieczności ciągłego dostosowywania się do zmiennych uwarunkowań gospodarczych i społecznych. Wynika to choćby z faktu, że procesy urbanizacji w skali świata są bardzo szybkie i zdają się nie mieć końca – w roku 1950 poziom urbanizacji wynosił niecałe 30%; dziś sięga on 55%, a w roku 2050 aż 70% ludzi będzie mieszkać w miastach.

Ale czy na pewno tak będzie? Czy cywilizacja ziemska dotrwa do tego czasu w obecnym kształcie w obliczu postępującej zmiany klimatycznej? Nie mogąc być tego pewni, zarządzający miastami muszą zmierzyć się z nieprzewidywalnością zmian środowiskowych. Co więcej, w otoczeniu naszpikowanym technologiami rzeczywistość jest też coraz bardziej złożona i trudno ocenić, które z podjętych decyzji będą dobre, a które złe.

 
Dziś pewni jesteśmy tylko tego, że żyjemy w epoce ciągłej transformacji. Aby sprostać jej wyzwaniom, zarządzanie miastami inteligentnymi powinno być systemowe (uwzględniające jednocześnie wymiar społeczny, technologiczny, gospodarczy i środowiskowy) oraz strategiczne.

 

Ale jak możemy pozwolić sobie na podejście strategiczne (długookresowe), skoro coraz krótszy cykl życia produktów i technologii wymaga od nas funkcjonowania „od projektu do projektu?”. Jak być jednocześnie wszechwiedzącym menadżerem, otwartym na różnorodność, jak i menadżerem efektywnym, wrażliwym na środowisko naturalne i wyzwania społeczne, działającym w warunkach zmienności i coraz większej liczby danych do przetworzenia (big data)? Czy to w ogóle możliwe? Na takie pytania próbują odpowiedzieć autorzy recenzowanej książki.

Zadanie, jakie przed sobą postawili, nie jest łatwe. Bo smart cities są przewrotne. Oferując rozwiązania starych problemów, nieustannie stawiają nas przed wyzwaniem konieczności rozwiązywania problemów nowych. Z tego powodu książki takie jak ta są potrzebne. Oferują bowiem nie tyle nowatorskie pomysły, ile nowe podejścia do znanych koncepcji. Tylko tyle i aż tyle. Monografia Strategiczne zarządzanie projektami transformacji inteligentnych miast jest ważna w tym sensie, że łączy w sobie trzy perspektywy:

  1. Systemową, opartą na długofalowym (strategicznym) podejściu do zarządzania obszarami zurbanizowanymi. Autorzy podejmują tu próbę naukowego (a zatem systematycznego) pomiaru transformacji inteligentnych miast, w warunkach złożonego i nieustanie zmieniającego się otoczenia ich funkcjonowania.
  2. Technologiczno-cyfrową, odwołującą się do pojęcia „przemysłu 4.0” i zakładającą integrację oprogramowania z twardą infrastrukturą, odpowiedzialną za sprawne funkcjonowanie miast „naszpikowanych” technologiami.
  3. Sustensywną, tj. zakładającą koncepcję rozwoju zrównoważonego jako docelowego stanu idealnego, do którego powinny dążyć podmioty i osoby odpowiedzialne za zarządzanie miastami.

W ambitnej próbie połączenia ze sobą tych perspektyw upatruję jednak zarazem najwyższą wartość publikacji, jak i źródło jej pewnych mankamentów. Autorzy bowiem zmuszeni byli wędrować między trzema światami semantycznymi, co daje się zauważyć w różnych stylach poszczególnych rozdziałów. Czytelnik książki ma zatem okazję zapoznać się  z terminologią typową dla zarządzania organizacjami, jak również z językiem ekonomii miejskiej czy szerzej nauk społecznych, jednak nie uniknie też skomplikowanego słownictwa, którym posługują się informatycy. Nie trzeba jednak traktować tego tylko jako wadę, ale raczej wyzwanie stojące przed czytelnikami.

 
Skoro problematyka smart cities jest interdyscyplinarna, książki na jej temat również takie być powinny, a im więcej punktów widzenia nam odsłonią, tym lepiej.

 

Zachęcam zatem do lektury książki, która problematyki transformacji miast inteligentnych dotyka z wielu perspektyw, dostarczając jednocześnie dużej ilości materiału praktycznego. Opracowanie adresowane jest bowiem nie tylko do naukowców, ale przede wszystkim do praktyków. Znajdziemy w nim wiele użytecznych wskazówek: jak definiować smart city, jak mierzyć zrównoważony rozwój miast (w książce autorzy zaprezentowali wiele mierników, które można wykorzystać w monitorowaniu jakości realizacji konkretnych projektów miejskich) oraz jak wdrażać projekty i strategie służące zrównoważonemu rozwojowi miast.

Jeśli miałbym przed czymś czytelników przestrzec, byłoby to ostrzeżenie przed zbyt dosłownym potraktowaniem podejścia city as an enterprise. W mojej opinii miasta jako złożone systemy społeczno-gospodarczo-środowiskowe przedsiębiorstwami nie są i nigdy nie będą. Jeśli chcemy wykorzystać dorobek z obszaru zarządzania przedsiębiorstwami w procesach zarządzania miastem, czyńmy to z rozmysłem i refleksją. Korzystajmy z tych narzędzi, ale umiejętnie. Anglicyzmy są miłe dla ucha, jeśli nie używamy ich za często. Podobnie jest z nowoczesnymi technikami zarządzania – korzystajmy z nich, ale pamiętajmy, że czynimy to dla ludzi w konkretnym miejscu i czasie. Technologii nie potrzebujemy dla samej technologii, ale dla inteligentnych mieszkańców inteligentnych miast.

Komentarze

24.02.2020

Inne teksty tego autora