Łukasz Orzechowski

Łukasz Orzechowski

Popularyzator nauki. Przedsiębiorca. Absolwent Uniwersytetu Łódzkiego, Politechniki Łódzkiej oraz Szkoły Nowoczesnych Technologii w Łodzi. Grafik komputerowy, marketingowiec, historyk. Zajmuje się tworzeniem strategii marketingowych, projektowaniem graficznym, komunikacją w przestrzeni medialnej oraz organizacją wydarzeń. Współtwórca rozpoznawalnej łódzkiej marki Archizo projektującej edukujący i angażujący gadżet miejski „Architektoniczna Układanka Archizo”.
Więcej

Tekst, który kłamie

Fake news to pojęcie ze wszech miar osłuchane. Różnie się je definiuje. Np. jako treść medialną, która nie jest prawdą, ani też kłamstwem, bo zawiera jednak fragmenty prawdziwe. To rozmycie (w istocie oksymoron) sprawia, że traci swoją wyrazistość i najprostsze znaczenie, które powinno brzmieć (wg mnie) – tekst, który kłamie. I mimo że przeważnie daleko jesteśmy od godzenia się na poświadczanie nieprawdy, to jednak na fake news reagujemy już z mniejszym zaangażowaniem emocjonalnym. Oswojone kłamstwo, które łatwiej sprzedać i przyjąć, stało się trwałym elementem krajobrazu internetowego oraz rzeczywistości medialnej.

 

Załóżmy, że z Internetu w skali globalnej korzysta mniej więcej co drugi człowiek. Czy to jest jednoznaczne z tym, że każdy użytkownik kłamie? Oczywiście, nie. Czy jest to tożsame z tym, że co druga osoba na Ziemi potencjalnie jest manipulowana? Zdecydowanie tak. Obszary dezinformacji pokrywają się z obszarami korzyści. Biznes, polityka, marka, a nawet idea – są to dziś pojęcia policzalne, ponieważ albo można je zmonetaryzować, albo traktować jako przestrzenie władzy lub nacisku. Innymi słowy – są to obszary, gdzie siła argumentu zastępowana jest argumentem siły – bo manipulacja jest narzędziem opresyjności.

Niedawno opublikowałem pod pseudonimem tekst Łódź drugą stolicą Polski? sugerujący, że miasto nad Łódką jest brane pod uwagę jako druga stolica Polski. Nie był to klasyczny fake news, ponieważ na końcu tekstu umieszczono sprostowanie podanych w nim informacji, zapraszając Czytelników do zainteresowania się publikacjami z serii Łódź w PRL. PRL w Łodzi. Spójrzmy na niego jednak krytycznie – właśnie pod kątem analizy tekstu, który kłamie. We wpisie można odnaleźć kilka charakterystycznych dla dezinformacji elementów.

1. Emocje

Dla łodzian Warszawa nie jest obojętna. Jako stolica, miejsce pracy wielu łodzian, rodzime miasto nielubianej przez część mieszkańców drużyny piłkarskiej oraz największy konkurent Łodzi, budzi większe emocje niż Gdańsk, Kraków czy Wrocław. Perspektywa objęcia przez nasze miasto funkcji stolicy Polski wydaje się kusząca. Emocje — są. Dla uwierzytelnienia i pozyskania Czytelnika w tekście pada informacja na temat rywalizacji obu miast – jest to opinia (nie fakt!), z którą większość ludzi się zgadza.

2. Stronniczość

Tekst kierowany był do łodzian oraz do warszawiaków. Chętniej czytamy to, z czym się zgadzamy lub nie. Teksty „środka” nie angażują tak bardzo jak te, które jasno deklarują, po czyjej stają stronie.

3. Prawda

Tekst zawierał wiele faktów. Przykłady? Decentralizacja – słowo klucz – od którego zaczynam właściwą treść wpisu blogowego. Dlaczego? Bo rzeczywiście jest to temat dyskutowany, analizowany, a przede wszystkim – szeroko komentowany. Bez problemu znajdziemy informacje (także w dokumentach rządowych) o planach decentralizacji urzędów w Polsce. Przywołane fakty zza granicy także są prawdziwe.

 
Kolejnym ważnym hasłem jest „Nowe Centrum Łodzi”. Któż nie słyszał o tej inwestycji, także poza naszym miastem? Robi ona olbrzymie wrażenie, a odwołanie do „Gdyni XXI wieku” nie jest nieuzasadnione. Poza tym – patrz punkt pierwszy – ten język działa na emocje. Gdynia XXI wieku – to brzmi dumnie!

 

Inny przykład: Duopolis. Koncepcje snute od lat 70. powracają co jakiś czas do dyskursu publicznego, także w wypowiedziach działaczy, polityków. W tekście blogowym przywołałem prawdziwy cytat Mikołaja Wilda, pełnomocnika rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego. Tekst uwiarygadnia także Koncepcja Przestrzennego Zagospodarowania Kraju przygotowana przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii RP – tak, ten dokument funkcjonuje, i jest do znalezienia, chociażby w sieci. Poza tym w artykule przytaczane są wiarygodne nazwy własne (innych miast) i osoby oraz instytucje, np. Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii RP, Biuro Prasowe UMŁ czy Mikołaj Wild.

4. Liczby

One zawsze uwierzytelniają. Odległości, daty i procenty sprawiają, że każda prezentacja wygląda wiarygodniej. Tylko wygląda. Dane te należy weryfikować.

 

W tym miejscu można zapytać, jak rozpoznać fake news i na co zwrócić szczególną uwagę przy obcowaniu z treściami internetowymi? Wymieńmy kilka elementów z analizowanego tekstu:

  • Emocje – ponownie – tekst sformułowałem w ten sposób, by jego lektura wprowadzała odbiorcę w poczucie dumy i pozytywne odczucia. Stajemy się wówczas mniej czujni, a przez to mniej krytyczni.
  • Brak wątpliwości, jednostronna narracja – łączy się z powyższym punktem. We wpisie blogowym nie dawałem żadnych elementów, które mogłyby podważyć zasadność ulokowania drugiej stolicy w Łodzi. Nie padło ani jedno słowo o potencjalnie negatywnych skutkach tego procesu, a w rzetelnym tekście powinno tak być.
  • Brak konkretu przy podawanych danych uwierzytelniających – „eksperci prognozują, przewidują” – podstawowe pytanie: kto konkretnie? Informacja, że są to jakieś osoby z Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii RP to za mało.
  • Autor tekstu – biogram naukowca bez podania jakiejkolwiek publikacji, artykułu, odnośnika do danych biograficznych? Ogólne określenia, np. społecznik. Ten element powinien prowokować do weryfikacji.
  • Brak źródeł – to może niepokoić. Zwłaszcza gdy autor powołuje się np. na dokument typu: Koncepcja Przestrzennego Zagospodarowania Kraju przygotowana przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii RP, a nie podaje daty jego publikacji czy odnośnika – powinniśmy nabrać podejrzeń.

U podnóża fake newsów leży między innymi zdezawuowanie słowa. Konsekwentne przebijanie się do szerokiego dyskursu nieostrości językowych doprowadziło do zamglenia granicy pomiędzy faktem a interpretacji, prawdą a kłamstwem. Te nieostrości w szerszym kontekście godzą w demokrację – podkopują zaufanie, dają też przyzwolenie na publiczne zabieranie głosu przez osoby niebędące ekspertami w danej dziedzinie. Zjawisko to jest powszechnie akceptowane, a interpretacja przysunęła się tak blisko do faktu, że stała się udawaną prawdą. Uśpiło to odbiorców i dało pole do szerszego wykorzystywania interpretacji jako świadomego narzędzia wpływu.

Tekst Łódź drugą stolicą Polski? zawiera fakty, które interpretowane w duchu przyjętej tezy wprowadzają jednak w błąd. Był on pisany tak, że bez puenty stałby się wzorcowym fake newsem. A jak chronić się przed prawdziwymi? Na pewno warto pamiętać o wyżej podanych przykładach. Niemniej jednak mamy do czynienia z systemowym wyzwaniem, w którym jedyną skuteczną metodą walki jest odpowiednia edukacja, realizowana na różnych szczeblach kształcenia oraz polityka wspierająca rozwój dezawuowanej ostatnio humanistyki jako dziedziny, w której krytyczne myślenie, logika i precyzja słowa stanowią naturalną i skuteczną barierę dla rozprzestrzeniania się fake newsów.

 

Komentarze

17.12.2019

Inne teksty tego autora