Błażej Łukasik

Błażej Łukasik

Absolwent Uniwersytetu Łódzkiego (gospodarka przestrzenna) i doktorant w Katedrze Gospodarki Samorządu Terytorialnego UŁ. Stypendysta GFPS-Polska - Stowarzyszenie Naukowo-Kulturalne w Europie Środkowej i Wschodniej oraz Fundacji Na Rzecz Nauki Polskiej. W pracy naukowej bada rolę samorządu terytorialnego w procesie decentralizacji administracji publicznej na przykładzie doświadczeń polskich i brytyjskich. Prywatnie społecznik, pasjonat podróży.
Więcej

Łódź drugą stolicą Polski?

Półtorej godziny, 133 km i ponad 10 tysięcy pasażerów PKP dzieli i łączy na co dzień dwie stolice — aglomeracji łódzkiej i państwowej. To tylko ułamek dotychczasowych relacji Łodzi z Warszawą oraz powiązań, które w odpowiedzi na procesy cywilizacyjne – mogą dopiero między tymi dwoma miastami zaistnieć. Czekają nas olbrzymie zmiany, a przypuszczenia te potwierdzają prognozy tworzone między innymi z ramienia Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii RP. Czy Łódź stanie się alternatywną lub równorzędną dla Warszawy stolicą Polski? Co na to eksperci?

 

Decentralizacja – słowo klucz

Decentralizacja jest jednym z haseł powtarzanych w debacie publicznej z niewiele mniejszą częstotliwością niż te dotyczące ekologii, polityki energetycznej czy bezpieczeństwa narodowego. Nie jest to przypadek – trendy światowe pokazują, że będzie to nurt dominujący. Powaga problemu jest wprost proporcjonalna do sytuacji zastanej. Wiadomo, że to Warszawa jako miasto skupiające większość instytucji, jest ośrodkiem dominującym w Polsce. Jednak gdy uświadomimy sobie, że znajduje się w niej blisko 85% urzędów państwowych (z 107 urzędów tylko 17 znajduje się poza stolicą), supremacja staje się bardziej widoczna. Jakie ma to skutki dla przeciętnego Kowalskiego?

Oprócz samej podróży do Warszawy, żeby pewne rzeczy załatwić, niesie to za sobą wymierne konsekwencje finansowe. Każdy z nas partycypuje w kosztach funkcjonowania administracji państwowej, a te w Warszawie, z uwagi na wyższe średnie wynagrodzenia i cenę powierzchni biurowych są po prostu większe. Wiele osób jest także beneficjentami rozwoju lokalnego, któremu nie sprzyja centralizacja urzędów. Dla Kowalskiego pociąga to za sobą tym większe koszty, im dalej mieszka on od Warszawy.

Przykład idzie z zagranicy

Państw, które udowadniają, że zwykłym obywatelom decentralizacja może wyjść na lepsze, nie trzeba daleko szukać. Odnaleźć je można w najbliższym sąsiedztwie Polski, nawet w krajach z postsowiecką historią, gdzie element centralizujący był dominujący. Czeska Praga zajmuje kluczową pozycję w państwie, ale Czesi tworzą nowe urzędy centralne w innych miastach niż stolica. Podobnie sytuacja wygląda w Estonii. Jednym z liderów efektywności administracji publicznej pozostaje Wielka Brytania, gdzie realne działania dotyczące rozpraszania administracji dobrze się mają od co najmniej 40 lat.

Czy skorzysta Warszawa?

Wydawać by się zatem mogło, że rozproszenie urzędów centralnych może nie leżeć w interesie Warszawy. Nic bardziej mylnego. Spójrzmy ponownie na przykład brytyjski – wyniki badań oceniających efekty polityki decentralizacyjnej pokazują, że w zależności od skali relokacji urzędów zauważyć można:

  • obniżenie kosztów przestrzeni biurowych,
  • zmniejszenie inflacji,
  • spowolnienie wzrostu wynagrodzeń,
  • ułatwienie rekrutacji do przedsiębiorstw.

Z punktu widzenia szybko rozwijającej się Warszawy są to zmiany co najmniej pożądane.

Gdynia XXI wieku

Nasuwa się naturalne pytanie – kto mógłby być beneficjentem warszawskiej decentralizacji? W bezpośrednim sąsiedztwie Warszawy znajduje się Łódź, miasto, które jest obecnie największym placem budowy w Polsce i realizuje inwestycje na miarę XXI wieku porównywalne z budową dwudziestowiecznej Gdyni. Symbolem zmieniającego się miasta jest realizacja tzw. Nowego Centrum Łodzi wraz z największym i najnowocześniejszym dworcem kolejowym w Polsce, przygotowywanym do podłączenia do sieci Kolei Dużych Prędkości. To także obszar ulokowania biur oraz wielu instytucji.

Administracja centralna nie podjęła jeszcze decyzji o relokowaniu do Łodzi urzędów (dotychczas znajdują się tu 4 urzędy centralne, co daje jej drugie miejsce po Warszawie), niemniej biznes dostrzega pozytywne zmiany i potencjał, który za nimi stoi. Jak podaje Biuro Prasowe UMŁ: „Fakt ten został dostrzeżony przez sektor nieruchomości biurowych. Obecnie w Łodzi w trakcie budowy jest 92,2 tys. m2 nowoczesnych biur, które uzupełnią dostępne dotychczas 196,4 tys. m2 . Deweloperzy  nie ukrywają, że liczą na zainteresowanie swoimi projektami biurowymi głównie najemców z sektora BSS. Nie są to oczekiwania bez pokrycia, gdyż jak można się przekonać, niemal co miesiąc w mieście otwierane jest nowe centrum BPO, SSC lub R&D.”

Może duopolis?

Idea ta została po raz pierwszy sformułowana w 1970 r. i do dziś jest obecna w debacie publicznej, zarówno wśród społeczników, jak i polityków. Nie dziwi to ekspertów. Jak zauważa Mikołaj Wild, pełnomocnik rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego, „oba miasta mają wspólnie 5 milionów mieszkańców, połączenie ich w jeden organizm miejski, w duopolis, daje możliwość powstania aglomeracji, która posiada już skalę globalną”. Tego typu inwestycja niewątpliwie ma szanse jeszcze bardziej zbliżyć obie aglomeracje.

 
Twór tego rodzaju nie tylko pozwoliłby obu metropoliom zachować dominującą pozycję w Polsce (np. śląska Silesia jest konkurencją dla samodzielnej łódzkiej lub warszawskiej aglomeracji), ale stałby się realną konkurencją np. dla Berlina.

 

Z drugiej strony Łódź i Warszawa to miasta zupełnie różne, a dystans 133 km – do zurbanizowania – może w pewnych kwestiach wydawać się zarówno duży, jak i mały. W grę wchodzi również rywalizacja, która jeśli nie będzie przeszkadzać, to może nie sprzyjać tym procesom. Każde miasto ma swoje aspiracje polityczne. Jak zatem mądrze zareagować na taką sytuację i wykorzystać potencjał dwóch silnych i sąsiadujących ośrodków aglomeracyjnych?

Jedno Państwo – dwie stolice

Wróćmy do głównego problemu – decentralizacji. Jej sprawne przeprowadzenie przyczyniłoby się do zmniejszenia kosztów administracyjnych. Ponadto dałoby pretekst do tworzenia nowych urzędów w nowych miejscach, co zmniejszyłoby wydatki inwestycyjne stolicy. Sprawne przeprowadzenie tego procesu powinno doprowadzić do sytuacji, w której Warszawa jest liderem, a nie dominatorem, jak obecnie. Należy być tu jednak ostrożnym. Jak widzimy – Łódź jest gotowa do przejęcia ważnych, stołecznych urzędów, niemniej wykorzystanie w pełni jej potencjału oraz siły ssącej doprowadziłoby do bilateralnego podziału wpływów. Nie można też zapominać, że takie miasta, jak Elbląg, Częstochowa czy Radom, również są gotowe i czekają na administracyjne inwestycje oraz profity wynikające z decentralizacji, która jest w interesie nas wszystkich.

W tej sytuacji eksperci przewidują jeszcze jedno możliwe rozwiązanie – niejako połączenie najlepszych wzorców europejskich – brytyjskiej koncepcji decentralizacji władzy centralnej oraz holenderskiego modelu prawnego, w którym z powodzeniem funkcjonują obok siebie dwie stolice – Amsterdam (konstytucyjna) i Haga (administracyjna). Pozwoliłoby to zachować Warszawie oraz drugiej stolicy status primus inter pares, a organom państwowym – sprawiedliwie podzielić się wpływami z ośrodkami miejskimi w Polsce, zachowując przy tym oczywisty (stołeczny) prymat dwóch ośrodków miejskich.

 
Naturalnym kandydatem na drugą, równorzędną stolicę jest Łódź, co przyznaje Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii RP. Wówczas ziściłoby się duopolis w takim zakresie, w jakim jest to najbardziej możliwe.

 

Kiedy moglibyśmy się tego spodziewać? Na pewno nie wcześniej, niż w 2030 r. – do tego momentu wybiega Koncepcja Przestrzennego Zagospodarowania Kraju przygotowana przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii RP. Według niej do tego czasu Warszawa stanie się jednym z najważniejszych miast w Europie. Wówczas też idea dwóch równorzędnych stolic może stać się bardzo rozsądną alternatywą dla przeciążonej stolicy. Podzielenie się stołeczną władzą (i obowiązkami) pozwoliłoby jej dalej się rozwijać w imponującym tempie.

Łódź rządziła już Polską

Czy Łódź będzie drugą stolicą? Tego nie wiemy. Faktem jednak jest, że po 1945 roku rządziła Polską. Jako miasto ocalałe z powojennej pożogi przejęła od zrujnowanej Warszawy funkcje stołeczne i stała się centrum życia politycznego oraz kulturalnego. Pisze o tym Przemysław Waingertner w książce Czwarta stolica. Kiedy Łódź rządziła Polską (1945-1949), która jest pierwszą z popularnonaukowej serii „Łódź w PRL. PRL w Łodzi”. Książki te ukazują pisaną na nowo historię Łodzi tego okresu. Historię miasta, które dziś pnie się na wyżyny.  Jesteście ciekawi? – zapraszamy na stronę www – https://wydawnictwo.uni.lodz.pl/serie/seria/lodz-w-prl-u/.

 

UWAGA!

Ten artykuł to fake news! Mimo, iż część zawartych w nim informacji jest prawdziwa, nie jest planowane, aby Łódź została stolicą Polski. Autor jest postacią fikcyjną.

Komentarze

6.11.2019

Inne teksty tego autora