Marcin Giełzak

Marcin Giełzak

Przedsiębiorca, dziennikarz, autor i współautor książek i artykułów, ekspert w dziedzinie nowoczesnych technologii i innowacyjnych modelów biznesowych.
Więcej

Mit świadomego ja

W tej książce będę starał się przekonać was, że coś takiego, jak jaźń nie istnieje. Tak zaczyna się wydana niedawno w polskim przekładzie głośna książka Thomasa Metzingera Tunel Ego. Tematyka sugeruje rozprawę naukową badacza zajmującego się neurologią albo hermetyczny wywód specjalisty z obszaru analitycznej filozofii umysłu. Prawda, Autor jest nawet jednym i drugim, ale jest także kimś więcej. Już po przerzuceniu pierwszych kilku stron zdajemy sobie bowiem sprawę, że prezentowana praca to raczej esej, nomen omen strumień świadomości, pisany przez erudycyjnego, obdarzonego poczuciem humoru i zacięciem literackim popularyzatora.

 

Tytułowy “Tunel Ego” to metafora, jaką Metzinger się posługuje, aby wyjaśnić swoją oryginalną koncepcję świadomości. Odwołując się do najnowszych ustaleń neurologii, stwierdza on, iż świadomie doświadczenie, czyli wszystko to, co widzimy, słyszymy, czujemy to nie obraz rzeczywistości, ale “tunel przez rzeczywistość”. Nieskończenie skomplikowany świat zewnętrzny jest nam dostępny wyłącznie w “uproszczonej wersji” jako model, swojego rodzaju symulacja tworzona przez nasz mózg; i my sami, nie jesteśmy niczym innym, jak fragmentem tej kreacji, automodelem, obrazem umieszczonym w centrum większego obrazu odwzorowującego rzeczywistość jako taką. Wrażenie bycia sobą, posiadania jaźni, osobowości jest w takim ujęciu ułudą. Nasze myśli, emocje, wspomnienia nie są bardziej “nasze” niż dźwięki dobiegające z pokoju obok czy widok deszcz za oknem. To jedynie zjawiska, które pojawiają się świadomości za sprawą aktywności neuronów jako treść symulacji w naszym mózgu.

 
Ego, jestestwo, ja to w postrzeganiu Metzingera narzędzie. Ciało odwołuje się do niego, gdy potrzebuje planowania swoich zachowań, oceny niebezpieczeństw, zrozumienia stanów emocjonalnych innych. Tam, gdzie go nie potrzebuje – jak w czasie snu – wyłącza ego i zamyka tunel. 

 

W toku milionów lat ewolucji doszliśmy do miejsca, w którym powstała świadomość, potężne narzędzie przystosowawcze w dyspozycji homo sapiens, dzięki któremu może on tworzyć więzi społeczne, koordynować lepiej wysiłki z innymi przedstawicielami swojego gatunku, sprawniej planować, reagować twórczo i dynamicznie, nie automatycznie, na szanse, zagrożenia i wszelkie bodźce z zewnątrz.

Wszystko to brzmi bardzo ezoterycznie. Albo mówiąc prościej – dziwnie. W takich chwilach z pomocą przychodzi nam neurologiczna wiedza Metzingera. Rozważmy choćby opisywany przez niego eksperyment z gumową ręką. Osoba badana umieszcza prawą dłoń pod stołem, poza polem widzenia, lewą na stole, ale jest ona zakryta. Obok badanego leży gumowa dłoń. Następnie naukowcy zaczynają stymulować poprzez pocieranie pędzelkiem prawdziwą rękę oraz sztuczną, ale oczy widzieć mogą tylko tą drugą. Po pewnym czasie za sprawą procesu neuroobrazowania mózg uzna gumową rękę za własną i zacznie czuć dotyk pędzelka! Mało tego: niebawem gumową rękę zespoli z ciałem człowieka fantomowe ramię, które dla badanego będzie równie rzeczywiste, jak jego nogi czy plecy. Inny przykład: odpowiednia stymulacja określonych części mózgu może wywołać eksterioryzację — odłączenie się świadomości od ciała. Poddany takie zabiegowi będzie czuł, że znajduje się gdzieś pod sufitem, a gdy spojrzy w dół, zobaczy swoje ciało. Wreszcie: wiemy już, że niewidomi od urodzenia śnią, widząc obrazy bardzo podobne do osób widzących, ludzie urodzeni bez kończyn czują swoje nogi i ręce. Jak to możliwe?

 
Można odnieść wrażenie, że niemiecki badacz zapuszcza się w obszary, gdzie matematyka stacza się w numerologię, astronomia w astrologię, a psychologia tonie w czarnym mule okultyzmu (by zacytować samego Freuda). Rzecz w tym, że każdą ze swoich tez Metzinger obrazuje empirycznymi badaniami, wynikami doświadczeń, szeroką literaturą naukową.

 

Dusza, eter, lewitacja – takie zjawiska autor Tunelu ego odbiera jako cenne intuicje naszych przodków, zmitologizowane i poetycko przetworzone doświadczenia jak najbardziej naturalnych fenomenów, które dziś możemy wyjaśnić na twardym gruncie neurologii. Dusza istnieje, ale nie jest ona utkana z materii anielskiej czy astralnej, ale z informacji przepływającej w mózgu. Innymi słowy, dusza to model siebie tworzony w mózgu.

 
Metzinger chce nas przekonać, że jedynym rozwiązaniem zagadki świadomościtajemnic ego jest powiedzieć głośno, że nie ma żadnej zagadki, żadnych tajemnic. Po prostu odpowiedź umykała nam, bo zadawaliśmy niewłaściwe pytania. I nie mieliśmy empirycznych danych dostarczanych dziś przez wiodące ośrodki badań neurologicznych i kognitywistycznych. 

 

Książkę tę mogę szczerze zarekomendować wszystkim tym, których interesuje filozofia umysłu, ale i szerzej – tym, których fascynują graniczne pytania o ludzką kondycję. Myślę, że wszyscy powinniśmy mieć śmiałość, którą ma z pewnością Thomas Metzinger: śmiałość skonfrontowania swoich najgłębszych przekonań filozoficznych, religijnych, etycznych z dorobkiem twardej, laboratoryjnej nauki. Sądzę, że wiele możemy dzięki temu zrozumieć. Kimkolwiek my jesteśmy.

Komentarze

20.12.2018

Inne teksty tego autora

Prawo i prawnicy wobec Niepodległości

Odrodzenie polskiej państwowości, które miało miejsce przeszło sto lat temu, oznaczało wskrzeszenie polskich instytucji i praw oraz afirmację faktu, że o ich kształcie powinni decydować sami Polacy.  ...

Hiperłącza obaliły hierarchię

W 1999 roku cały (cyfrowy) świat żył euforią wokół firm internetowych i paniką spowodowaną „pluskwą milenijną”. To pierwsze skończyło się wielkim kryzysem całej branży, to drugie – wielkim niczym. Pra...