Paweł Graf

Paweł Graf

Literaturoznawca i teoretyk literatury
Więcej

Rycerze, wilkołaki i francuscy pisarze, których nie znacie

Jakże łatwo obecnie natrafić na teksty popularnonaukowe przybliżające teorię czarnych dziur, genetyki czy fizyki kwantowej. Daleko trudniej znaleźć podobne kompendia z dziedzin humanistycznych. Na szczęście mamy w naszych księgarniach coraz więcej książek, które przybliżają wiedzę humanistyczną w nieskomplikowany sposób. Jedną z takich pozycji jest doskonale przetłumaczona Literatura francuska z serii Krótkie Wprowadzenie Johna D. Lyonsa.

 

Wprowadzając swego czytelnika w temat, autor stosuje dwie uzupełniające się strategie. Po pierwsze informuje – na przykład o fakcie, że pierwsze dzieła zaliczane do literatury francuskiej datują się od XI wieku n.e.; dziś wszelako termin ten określa utwory powstające w Zachodniej Afryce czy na Karaibach. Po drugie zadaje pytania, zmuszając odbiorcę do tworzenia hipotetycznych odpowiedzi; pyta zatem czym w ogóle jest byt nazywany literaturą francuską oraz co to w ogóle jest literatura? A sprawa wcale nie tak znowu oczywista, bo jak zauważa Lyons:

 

Z historycznego punktu widzenia dominacja języka „francuskiego” wśród ludności żyjącej w granicach dzisiejszej „Francji” miała miejsce tylko pod koniec dziewiętnastego wieku, kiedy w szkolnictwie powszechnym język Paryża i elit narzucono tym, którzy do tego czasu posługiwali się bretońskim (Brezhoneg, używany na półwyspie Bretońskim), baskijskim (Euskara, na południowo-zachodnim wybrzeżu), wariantami oksytańskiego (Lenga d’òc, na południu): gaskońskim i prowansalskim lub alzackim (Elsässerditsch, na północnym wschodzie).

Już ten krótki cytat pokazuje, ile wiedzy zostało „upchnięte” w tej popularyzatorskiej książce.

Czym jest wierność wilkołaków i poetów? Odpowiedź może zaskoczyć nawet tych, którzy lubią filmy zwane horrorami i postać wilkołaka nie jest im obca. Otóż chodzi tu o wierność… pomiędzy mężczyzną i kobietą! A dowodzenie tej sprawy przez autora jest doprawdy misterne. Pozostają poeci. Gdy o nich myślimy, od razu czujemy, że poeta ma prawo zdradzić każdego. Tak, każdego, byle nie poezję! Postulat lojalności sprawiał, że w empirii literatury francuskiej każdy, przynajmniej w jej początkach, był wiernym rycerzem. Również wilkołak. Każdy zatem bohater musiał się opowiedzieć w kwestii, jakże wówczas istotnej: wierności.

Autorska koncepcja polega na przyjęciu pewnego założenia, a mianowicie, że można stypologizować i dookreślić doświadczenie zwane: „literatura francuska”,  przyglądając się takiemu elementowi tekstów jak ich bohater. Ten zaś na ogół albo izoluje się od społeczeństwa, albo popada z nim w konflikt. I właśnie prezentacja „typowych” bohaterów jest pomysłem na ukazanie, nam czym jest i czym chce być literatura francuska. A jacy to bohaterowie? W rozdziale pierwszym – Bohater i wierność w średniowieczu – spotykamy obok siebie świętych, wilkołaków, rycerzy oraz poetów wyklętych. Co ich łączy? Po pierwsze prezentują się na literackiej scenie przy pomocy wiersza; po drugie – wszyscy oni wpisują się w paradygmat rozmaicie rozumianej wierności. Świętego Aleksego oraz Rolanda pamiętamy ze szkoły: jeden był wierny Bogu, drugi swemu władcy. Czym jednak jest wierność wilkołaków i poetów? Myślę, że odpowiedź może zaskoczyć nawet tych, którzy lubią filmy zwane horrorami i postać wilkołaka nie jest im obca. Otóż chodzi tu o wierność… pomiędzy mężczyzną i kobietą! A dowodzenie tej sprawy przez autora jest doprawdy misterne. Pozostają poeci. Gdy o nich myślimy, od razu czujemy, że poeta ma prawo zdradzić każdego. Tak, każdego, byle nie poezję! Postulat lojalności sprawiał, że w empirii literatury francuskiej każdy, przynajmniej w jej początkach, był wiernym rycerzem. Również wilkołak. Każdy zatem bohater musiał się opowiedzieć w kwestii, jakże wówczas istotnej: wierności.

 

Rozdział drugi – Odrodzenie starożytności – umieszcza we wspólnej przestrzeni: ostatnich Rzymian, „ludożerców”, olbrzymów oraz (!) bohaterki współczesności. Jak widzimy, znów lista bohaterów jest – co najmniej – zastanawiająca. A sama literatura francuska konfrontuje się tutaj ze swą wielką poprzedniczką, z literaturą antyczną. Czyni to jednak poprzez rywalizację, ponieważ spadkobiercą tej drugiej są Włosi – odwieczny niemal rywal Francuzów, również w obszarze literatury. Wiersz takich spraw nie udźwignie! Dlatego nie dziwi nas, że poezja ustępuje duchowi opowieści, tej zaś patronuje z jednej strony francuski Boccaccio, którym była Małgorzata z Navarry (narracja) oraz Michel de Montaigne (esej) z drugiej. A wspomniani bohaterowie? To Gargantua, Francjon (zdecydowanie warto się dowiedzieć kto zacz!) czy Laura; a wszyscy oni – paradoksalnie – zapowiadają Ulissesa i inne wielkie powieści dwudziestego wieku.

 

W kolejnych rozdziałach… Myślę, że nie wolno w recenzji zdradzić wszystkich tajemnic, zwłaszcza, że jest ich wiele i są one zaskakujące. Dlatego przejdę do rozdziału ostatniego. Mowa w nim o nowej generacji pisarzy określanych mianem francuskich. Mnóstwo z nich tworzy poza granicami dzisiejszej Francji. W Polsce takie nazwiska, jak: Léopold Sédar Senghor, Ousmane Sembène, Cheikh Hamidou Kane i Birago Diop z Senegalu, Ahmadou Kourouma z Wybrzeża Kości Słoniowej, Driss Chraïbi i Tahar Ben Jelloun z Maroka czy Roger Dorsinville i René Depestre z Haiti są, tak, przyznajmy, kompletnie nieznane. Tym większa wartość omawianej tu książki.

W konkluzji autor stwierdza:

W świecie zagrożonym jednolitością, nigdy wcześniej nie potrzebowaliśmy bardziej francuskiej différance.

Być może słowo jednolitość jest dość dyskusyjne, niemniej dawka wiedzy, którą dostajemy, jest ogromna. Szczęśliwie zostaje nam podana w bardzo przystępny i niemniej atrakcyjny sposób.

Oczywiście, by podsumować te rozważania – czytanie literatury narodowej poprzez bohatera – kusi, by spytać, jak w takiej perspektywie wygląda literatura polska? Dopóki nie znajdzie się ktoś, kto to napisze, zachęcam do lektury książki Lyonsa, która – w moim przekonaniu – jest frapującym doświadczeniem poznawczym, w które wpisany jest czytelnik, zmuszany przez autora do stawiania sobie pytań i do próby odpowiedzi na nie.

Komentarze

19.04.2018

Inne teksty tego autora

Jak pisać o tym, z czego należy się śmiać?

Czy można określić właściwości i znaczenie humoru? Przybliżyć dyskusje związane z tą kategorią, które trwają przynajmniej dwa tysiące lat? Ta książka zamierza to zrobić, zamierza też uczynić to dowcip...

Gombrowicz (z)zewnątrz i (z)wewnątrz

Napisanie książki krytycznej o twórczości Witolda Gombrowicza jest pokusą dla wielu badaczy. Autor trudny, dowcipny, znający filozofię, uznany w świecie, twórca skomplikowanej prozy – któż z zajmujący...