Paweł Graf

Paweł Graf

Literaturoznawca i teoretyk literatury
Więcej

Każdy może znać historię literatury francuskiej!

Niemal od zawsze jestem zainteresowany Francją i jej kulturą, nie tylko kulinarną, więc cieszę się, że podjęto trud przetłumaczenia i wydania tej książki. A mam na myśli Literaturę francuską Johna D. Lyonsa.  A o czym ona jest? Otóż jej autor stara się (na niewielu stronach, zatem trud to ogromny) przybliżyć nam całość literatury francuskiej. I tej powstałej w średniowieczu, i tej z wieku XVII czy XX, jak też tej, która dziś powstaje poza granicami samej Francji, a na mocy kultury i języka przynależy do obszaru zwanego literaturą francuską. Przybliżę tylko kilka najistotniejszych wątków tej książki.

 

Autor stawia tezę, że w gruncie rzeczy wszystkie rodzaje literackie mają swojego bohatera, który w każdej literaturze narodowej rozwija się w odrębny i charakterystyczny sposób. W przypadku literatury francuskiej wygląda to następująco. We wstępnym okresie rozkwitu poezji „francuskiej” naczelnym problemem rozważanym na kartach utworów literackich była kategoria wierności. Dotyczyła ona – co oczywiste –  przede wszystkim rycerzy. Ale też wilkołaków.  Stali przed pytaniem, jak odnieść się do wierności męsko-damskiej, gdy uwodzili mężatki lub – mimo swej kondycji – byli odpowiedzialni za kochaną przez siebie kobietę.

 

Wraz z pojawieniem się prozy (gatunek to wszak większy niż wiersz!) mamy zalew gigantomachii – pojawiają się olbrzymy oraz heroiczne kobiety. Nie tyle jednak przerażają, co filozofują! Sama zaś literatura francuska otwiera się na doświadczenie wielkiej rozmowy ze swoim czytelnikiem, rozmowy estetycznej, moralnej i filozoficznej. „Wygnany” liryzm powraca w sonecie – najbardziej chyba francuskim gatunku. I on jednak ma mądrościowy charakter…

 

Trudno się dziwić, że konsekwencją filozofowania było stworzenie rozdyskutowanego społeczeństwa. O nim mówi rozdział trzeci, a artystycznym wyrazem tych przemian jest komedia Molierowska (z charakterystycznymi dla siebie postaciami, jak zawsze, mówiącymi prozą). Dzięki bajce do literatury wchodzą też postacie jednocześnie zwierzęce i alegoryczne. Wszystko to prowadzi – jak dowodzi Lyons – do upadku bohatera, który, przydatny literaturze, niezbyt chętnie wpisuje się w społeczne ramy, rozsadzając konwenanse i stabilne relacje. Od razu czujemy nadciąganie epoki wielkich kochanków i buntowników! Jak widać wywód autora jest wyjątkowo logiczny i przekonujący; można się nawet zdziwić, dlaczego wewnętrzne prawo rozwoju postaci literackiej nie było nam znane przed lekturą tej książki. Jak aforystycznie dowodzi autor – „wszystko ma swoje miejsce i czas”. Na literacką scenę dynamicznie zatem wchodzą siedemnastowieczne feministki.

 

Jednak ich obecność pozostaje niemal niezauważalna, bo głównym problemem staje się badanie relacji człowiek-natura. Sama literatura francuska osiąga swe wyżyny, a nazwiska Woltera, Rousseau czy Diderota znane są do dziś. Czytelnik może też zadumać się nad wielkością, ale też upadkiem pewnych pisarzy, stworzonych przez nich dzieł i bohaterów. Jak możemy przeczytać:

Jednym z najbardziej trwałych literackich osiągnięć epoki, które natychmiast stało się bestsellerem i osiągnęło szeroki zasięg (i stało się podstawą co najmniej czterech filmów) była powieść epistolarna Pierre’a Choderlosa de Laclos’a „Niebezpieczne związki” (1782).

 

Po okresie rewolucji francuskiej do literatury wkraczają postacie nowego typu; są to dość dziwne persony: garbus, gospodyni i flâneur. One też przygotowują najbardziej znane doświadczenia prozatorskie literatury i francuskiej, i światowej. Myślę tu o powieściach Balzaca, Zoli, wreszcie Marcela Prousta. Nieco zapomniana poezja powraca dzięki takim jej koryfeuszom jak: Baudelaire, Mallarmé, Valéry czy André Breton.

 

Hm?! Czy na pewno dzieło to jest dziś powszechnie czytane? No cóż – wartość książki Lyonsa polega i na tym, byśmy mogli sobie stawiać takie pytania. Po okresie rewolucji francuskiej do literatury wkraczają postacie nowego typu; są to dość dziwne persony: garbus, gospodyni i flâneur. One też przygotowują najbardziej znane doświadczenia prozatorskie literatury i francuskiej, i światowej. Myślę tu o powieściach Balzaca, Zoli, wreszcie Marcela Prousta. Nieco zapomniana poezja powraca dzięki takim jej koryfeuszom jak: Baudelaire, Mallarmé, Valéry czy André Breton. Już to lakoniczne przywołanie nazwisk i problemów pokazuje, ile informacji zawartych jest w omawianej tu książce i jaka jest jej wartość. O egzystencjalistach, o teatrze absurdu i znanych w Polsce Houellebecqu, Littelu czy Le Clézio niech każdy przeczyta sobie sam.

 

Komentarze

7.03.2018

Inne teksty tego autora

Jak pisać o tym, z czego należy się śmiać?

Czy można określić właściwości i znaczenie humoru? Przybliżyć dyskusje związane z tą kategorią, które trwają przynajmniej dwa tysiące lat? Ta książka zamierza to zrobić, zamierza też uczynić to dowcip...