Józef Piórczyński

Józef Piórczyński

Historyk filozofii, nauczyciel akademicki
Więcej

„W mroku uczonej niewiedzy” Karola Tarnowskiego

W mroku uczonej niewiedzy to zapis rozmowy z Karolem Tarnowskim, w której filozof przedstawia swoje ukształtowane przez lata i rzetelnie przepracowane poglądy. Czyni to nie narzucając własnych racji, bez lęku przed mogącymi zaistnieć wątpliwościami. To książka mądra, pozbawiona uproszczeń i bezpretensjonalna. Piękna z intelektualnego, etycznego i estetycznego punktu widzenia.

 

Głównym przedmiotem publikacji  jest – jak mówi sam profesor – podmiot wierzący. To kwestia, która  nadaje jednolity charakter całej książce. Twierdzeniem najlepiej chyba wprowadzającym w problematykę publikacji jest zdanie: „na drodze spekulatywnej nic się nie wyjaśni”. Z tego wynika opowiedzenie się Karola Tarnowskiego za tradycją platońsko-augustyńską, za Tischnera pierwotnością dobra, ale nie za jej niewolniczą kontynuacją, bo wspomniana tu tradycja jest korygowana przez myśl Karola Wojtyły w kierunku oświeconego katolicyzmu o zabarwieniu konserwatywnym.

 

Myślenie, o jakim mówi prof. Tarnowski, musi mieć „wizję”, „coś nieprzewidywalnego”, nie może być „twardym racjonalizmem”. W książce znajdziemy wiele nawiązań do egzystencjalizmu. Na przykład Tarnowski mówi za Kierkegaardem  o skoku wiary jako akcie wolności. Tutaj jednak muszę zaznaczyć, że ta koncepcja Kierkegaarda jest przejęta od Fryderyka Jacobiego. Jacobi po raz pierwszy mówił o salto mortale w 1780 r. w rozmowie z Lessingiem na temat filozofii Spinozy. Salto mortale to niemożliwy do pojęcia skok, który czyni człowieka wolnym na gruncie rzeczywistości podlegającej bezwyjątkowemu determinizmowi. Kierkegaard, czytając Jacobiego, najwięcej uwagi poświęcił właśnie owemu „skokowi”. Egzystencjalne jest także twierdzenie prof. Tarnowskiego, że „wierzymy, chociaż tego nie rozumiemy, że we wszystkim jest jakiś sens” (znowu zaznaczam, że było ono mocno wyrażone już przez Jacobiego).

 

Wiara w rozumieniu Karola Tarnowskiego lokalizuje się także w obszarze „wiary rozumowej” Kanta, zakładającej degradację metafizyki. Kantowskiej wierze pojętej jako „subiektywne poczucie właściwej rozumowi potrzeby”, „subiektywna zasada przyjęcia rozumnej Przyczyny” odpowiada w książce Tarnowskiego intuicyjne „poczucie Absolutu”, „pragnienie metafizycznego gdzie indziej” . Jednak waga rozumu u Kanta jest większa niż u Tarnowskiego.  Profesor Tarnowski jest raczej bliższy XVIII-wiecznym krytykom Kanta, którzy zarzucali mu „postulatywną teologię” niedorastającą do nauki Spinozy. Tarnowski nie odrzuca, podobnie jak Kant, roli rozumu i myślenia w wierze, ale – jak mówi – mają one „zastanawiać się nad wiarą”. Ciśnienie egzystencjalizmu i innych nurtów współczesnej filozofii skłania go do ograniczenia kompetencji rozumu. Wydaje się, że KarolTarnowski sytuuje się gdzieś  między „wiarą rozumową” Kanta a „ślepą wiarą” Jacobiego. A wiara „pomimo wszystko” wedle Tarnowskiego to w istocie Lutra (i Kierkegaarda też) wiara, której racją jest brak racji.

 

Rozważania profesora Karola Tarnowskiego nad wiarą i jej kruchością, tradycją, nad Objawieniem i nad  stosunkiem wiary do filozofii, metafizyki oraz nauki inspirują i pobudzają do przemyśleń. Tarnowski nie daje jednoznacznych odpowiedzi, jest pełen wahań, wątpliwości, wszystko chce brać pod uwagę, niczego nie narzucając. Nie boi się trudnych tematów – religijnych i pozareligijnych, na przykład wtedy, gdy mówi wprost, że katolicyzm nieotwarty nie jest katolicyzmem.

 

Karol Tarnowski, autor rozprawy doktorskiej o Heideggerze, dostrzegając wiele jego istotnych i odkrywczych koncepcji, wygłosił zarazem druzgocącą krytykę Heideggerowskiego „Bycia”, a w odniesieniu do bytu ludzkiego opowiedział się za ujęciem człowieka zaczerpniętym od Paula Tillicha – jako „absolutnej troski” wbrew Heideggerowskiemu Sein zum Tode. Mam pewien dystans do wypowiedzi profesora Tarnowskiego na temat niemieckiej obsesji dotyczącej koncepcji AbgrundNichts (pewien starożytny myśliciel – jeśli dobrze pamiętam – pisał, że nieistniejący Bóg stworzył z nieistniejącego tworzywa nieistniejący świat), wyrażonej najdobitniej przez Jakuba Boehmego, od którego do dzisiaj można się wiele o wierze nauczyć. Nawiązując do tego, podkreślam, że Karol Tarnowski mówi wnikliwie i z szeroką znajomością rzeczy o różnych koncepcjach filozoficznych, obficie uzasadniając i uzupełniając swoje rozważania.

 

 

Komentarze

22.02.2018

Inne teksty tego autora

Marcin Luter zdemitologizowany

Przed wieloma laty Leszek Kołakowski zauważył, że z teoretycznego punktu widzenia w zasadzie wszystkie stanowiska, koncepcje, sposoby interpretacji, herezje itp. właściwe chrześcijaństwu ujawniły się ...

Współczesny ateizm

Ruse, który uznaje siebie za ateistę, pisze, że „u nowych ateistów wszystko jest zimne i smutne”. To, co im pozostaje, to właśnie humanizm pojęty jako dążenie do godnego życia oraz ulepszanie przez cz...