Top 5 najlepszych wpisów na blogu wydawnictwa

Opublikowano: 10 stycznia 2018
BLOGI 2017

Za nami rok 2017, dlatego przedstawiamy listę najchętniej czytanych przez Was wpisów blogowych.

 

1. Nowe spojrzenie na protestantyzm Marcina Giełzaka

Oprócz zwięzłej i angażującej narracji książka Nolla ma według mnie jeszcze jedną zaletę: przewartościowuje wiele stereotypów i obiegowych opinii na temat tego protestantyzmu. Po pierwsze odrzuca popularną tezę o wspólnocie „rozmnażającej się przez podział”, tj. stale tworzącej nowe organizacje, odmiany i interpretacje wokół jednego przesłania. Noll podkreśla, że protestantów znacznie więcej łączy niż dzieli. Można dopowiedzieć, że utarte zestawienie, gdzie po jednej stronie jest jeden powszechny i apostolski Kościół, a po drugiej – 20 tysięcy wspólnot, jest pewnym przekłamaniem. Zasadniczo na protestantyzm składa się „tylko” kilka równoległych nurtów (luteranizm, kalwinizm, metodyzm…), a jest już bardziej kwestią tradycji i geografii, że to, co my nazywamy kalwinizmem, gdzie indziej może być określone jako prezbiterianizm albo chrześcijaństwo reformowane. Więcej…

 

2. Nie znam się, ale się wypowiem: „Polscy pisarze wobec faszyzmu” Natalii Piórczyńskiej

Kiedy redaktorki zachwalały mi tę książkę rok temu, pomyślałam o wszystkich irytujących właściwościach, które mogą mieć publikacje rozliczające polską historię i literatów… Och, „pierwsza na naszym rynku wydawniczym książka podejmująca temat stosunku polskich pisarzy międzywojnia do faszyzmu włoskiego oraz hitleryzmu i Trzeciej Rzeszy”. Mnie najbliższy był stosunek Gombrowicza – ucieczka. Zrobiłabym to samo. Przeczytałam tę książkę, kierując się dość niskimi motywacjami – jestem literaturoznawcą. Zapowiadało się, że przez kilka miesięcy będę pisać na temat Polskich pisarzy wobec faszyzmu do różnych redakcji i nie chciałam się ośmieszyć. Więcej…

 

3. Społeczeństwo Królestwa Polskiego wobec patologii społecznych, czyli o tym, czego w szkole nam nie powiedzieli Martyny Krogulec

Na lekcjach historii niejednokrotnie słyszeliśmy o trudnej sytuacji i represjach, które spadły na Polaków po upadku powstania styczniowego. Mało kto miał jednak okazję dowiedzieć się, jakie skutki dla ludności zamieszkującej ziemie zaborcze miały głębokie przemiany społeczno-ekonomiczne i kulturowe, zachodzące w drugiej połowie XIX w. i na początku XX w. w całej Europie, w tym również na ziemiach polskich. To właśnie na obszarze Królestwa Polskiego najlepiej widać głębokie przeobrażenia społeczne, które pod surową jurysdykcją Carskiej Rosji determinowały pouwłaszczeniowe zmiany na wsi, rozwój miast i przemysłu. Rzadko kiedy słyszy się o tym, że mieszkańcy Królestwa zmagali się nie tylko ze wzmożoną rusyfikacją i represjami, ale również ze wzrostem zjawisk takich jak polaryzacja społeczeństwa, eskalacja biedy czy rozwój dewiacji społecznych. Więcej…

 

4. „Kwestia robotnicza” wciąż aktualna Marcina Giełzaka

W chwili gdy piszę te słowa, dziennikarze i radni, historycy i aktywiści toczą spory o „dekomunizację przestrzeni miejskiej”. W praktyce sprowadzają się one do tworzenia i późniejszego omawiania list osób, organizacji czy wydarzeń „niegodnych” tego, aby patronować ulicom czy placom. Jak wiadomo, miejscowi politycy, którzy nigdy nie tracą bezkrytycznego zapału do pracy, wciągają na swoje listy, obok zbrodniarzy stalinowskich, m.in. powstańców listopadowych, działaczy Wielkiej Emigracji, współpracowników Piłsudskiego z Organizacji Bojowej PPS. Lokalna prasa oraz działacze robią, co w ich mocy, aby zapewnić elektoratowi przyspieszoną edukację historyczną, szczególnie w przedmiocie patronów „budzących kontrowersje”. W tym zakresie, ignorancja – choć rażąca – jest wytłumaczalna. Nie każdy zna życiorys Jarosława Dąbrowskiego czy Stefana Okrzei. Gorzej, gdy zaczyna się piętnować i wypierać ze zbiorowej pamięci całe ruchy, a nawet klasy społeczne. Ten dziwny snobizm świadczy bowiem o tym, że ruch robotniczy zrównano z komunistycznym, a historię ludową z historią uprawianą w „Polsce Ludowej”. Więcej…

 

5. Tragedia izraelsko-palestyńska Marcina Giełzaka

Syjonizm można oceniać różnie, ale jak sądzę, rozsądek sugerowałby, że skoro Izrael już powstał, należy uznać jego prawo do istnienia, a jego obywatelom – prawo do bezpieczeństwa, jakiego odmówiono im w Europie lat 30. i 40., a jakiego dziś chciałyby im odmówić radykalne ugrupowania palestyńskie. Ale jednocześnie należałoby powiedzieć jednoznacznie, że jeśli Żyd urodzony w Łodzi czy Nowym Jorku ma prawo do własnego Państwa w Palestynie, to tym bardziej ma do niego prawo Palestyńczyk urodzony w Jerozolimie. Tymczasem czwarte pokolenie przedstawicieli tego narodu wchodzi w dorosłość, żyjąc pod okupacją lub na wychodźstwie. Więcej…

 

Komentarze