Barbara Jundo-Kaliszewska

Barbara Jundo-Kaliszewska

Historyk, tłumacz
Więcej

Wojna o „święte miasto”

29 sierpnia 1897 r. Teodor Herzl zwołał pierwszy Światowy Kongres Syjonistyczny w Bazylei. Celem kongresu było przedyskutowanie postulatu stworzenia nowego państwa, w którym Żydzi stanowiliby większość obywateli. Obradujący uznali, że to właśnie Palestyna (nazywana w języku hebrajskim Eretz Israel) jest ziemią, gdzie powinno powstać narodowe państwo żydowskie. Zdaniem Herzla miało to zakończyć pleniący się w Europie przełomu XIX i XX w. antysemityzm. Co prawda, nie zdefiniowano wówczas geograficznego zasięgu obszaru tzw. Palestyny, która w tym okresie znajdowała się pod panowaniem Imperium Osmańskiego. Jednakże koniec I wojny światowej, a co za tym idzie – upadek potęgi Osmanów, kardynalne zmiany na mapie politycznej świata i powstanie całkowicie nowych organizmów państwowych tworzonych – w myśl Wilsonowskiej koncepcji samostanowienia narodów – w oparciu o czynnik etniczny, stały się okazją do realizacji dziewiętnastowiecznych idei syjonistycznych na Bliskim Wschodzie. Szkopuł w tym, że propagujący ideę „ziemia bez ludzi ludziom bez ziemi” syjoniści nie wzięli pod uwagę woli ówczesnych mieszkańców Palestyny, którzy w tym samym czasie i na tym samym terytorium rozpoczęli walkę o własną podmiotowość państwową.

 

Można by zatem mówić w tym przypadku o klasycznym przykładzie rywalizacji terytorialnej dwóch nacjonalizmów, którymi były naznaczone procesy powstawania państw narodowych w pierwszej połowie XX w. również w Europie. Można by – gdyby spór ten nie przedłużał się i nie angażował naszej uwagi do dziś.  Tymczasem od przeszło stu lat izraelsko-palestyński węzeł gordyjski i próby jego przecięcia niezmiennie absorbują uwagę światowej opinii publicznej, wzbudzają zainteresowanie mass mediów, determinują strategię mocarstw, a także dzielą społeczeństwa na zwolenników i przeciwników obydwu zwaśnionych stron.

 

Kluczowym aspektem i najważniejszą przeszkodą na drodze do zażegnania konfliktu pozostaje kwestia wyznaczenia granic, w tym m.in. przynależność terytorialna Jerozolimy. Na mocy rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ z 1947 r. „święte miasto” formalnie pozostaje pod nadzorem międzynarodowym. Faktycznie (od 1967 r., tj. od tzw. wojny sześciodniowej) Jerozolima znajduje się pod kontrolą Izraela, który przeniósł tam swoje budynki rządowe. Oficjalną stolicą Izraela pozostaje Tel Awiw i to tutaj znajdują się przedstawicielstwa innych państw. W 1980 r. parlament izraelski przyjął Prawo Jerozolimy, w której ogłosił miasto odwieczną stolicą Izraela, jednakże ta deklaracja nie zyskała uznania światowej opinii publicznej. Historia miała swoją kontynuację w 1995 r., kiedy to Kongres Stanów Zjednoczonych uchwalił ustawę zobowiązującą rząd do przeniesienia amerykańskiej ambasady w Izraelu z Tel Awiwu do Jerozolimy najpóźniej do 1999 r. Do niedawna włodarze Białego Domu jej realizację skutecznie odraczali. W czerwcu 2017 r. odroczył ją też Donald Trump…

 

6 grudnia 2017 r. prezydent USA ogłosił jednak Jerozolimę stolicą Izraela i poinformował o zamiarze przeniesienia tam ambasady USA, zapewniając, że ostateczny kształt granicy w mieście będzie przedmiotem negocjacji obydwu zainteresowanych stron. I choć swoją decyzję tłumaczył „najlepiej pojętym interesem Stanów Zjednoczonych w ramach dążenia do pokoju między Izraelem i Palestyńczykami”, jego wypowiedź wywołała prawdziwą burzę w międzynarodowej przestrzeni publicznej. Zdaniem ekspertów, oznacza to de facto odstąpienie od 70 lat polityki międzynarodowej, którą dotąd uznawano za fundament arabsko-izraelskiego procesu pokojowego i usankcjonowanie naruszeń prawa międzynarodowego.

 

I choć premier Izraela, Benjamin Netanjahu, nazwał deklarację prezydenta USA „historyczną”, to większość państw na świecie wyraziła swój sprzeciw wobec jednostronnej ingerencji w procesy pokojowe na Bliskim Wschodzie. Wśród komentarzy określających wypowiedź Trumpa przewijały się sformułowania, takie jak „krótkowzroczność”, „głupota” i „szaleństwo”. Turcja okrzyknęła ogłoszenie Jerozolimy stolicą Izraela – „lekceważeniem historii i prawdy w regionie”. Władze Iranu wyraziły „zdecydowane potępienie” i wezwały do nowej intifady, a Egipt  wydał oświadczenie, że decyzja ta zagraża stabilności tej części świata. Również państwa europejskie zareagowały negatywnie na wypowiedź Trumpa, występując z inicjatywą zwołania pilnej narady Rady Bezpieczeństwa ONZ. „Głębokie zaniepokojenie” wyraziła głowa kościoła katolickiego, papież Franciszek, który zaapelował o przestrzeganie statusu Jerozolimy ustalonego w rezolucjach ONZ.

 

Dyskusja byłaby niepełna, gdyby nie włączył się w nią obecny prezydent Rosyjskiej Federacji, Władimir Putin, wyrażając swoje poparcie dla władz Palestyny  i sugerując „natychmiastowe podjęcie bezpośrednich rozmów palestyńsko-izraelskich w kwestiach spornych”.

 

Dlaczego trwający od ponad wieku i nieznaczący w sensie militarnym konflikt tak bardzo absorbuje światową opinię publiczną? Jakie były jego źródła i gdzie leży sedno sporu? Co skłoniło państwa zachodnie do powołania niepodległego państwa żydowskiego i nadania określonego kształtu jego granicom? Czy  sposobem na wyjście z impasu w stosunkach palestyńsko-izraelskich powinno być rozwiązanie dwupaństwowe i czy w obecnej sytuacji jest ono możliwe do zrealizowania? W jaki sposób izraelsko-palestyńska karta została rozegrana przez rządy USA i ZSRR w procesie rywalizacji o światową dominację w drugiej połowie XX w. ?

 

O genezie konfliktu dwóch kształtujących się na początku XX wieku wspólnot narodowych, które wysuwały wzajemnie wykluczające się roszczenia terytorialne, jego wieloaspektowości i przebiegu z uwzględnieniem kluczowych zwrotów dziejowych, ale też o roli kwestii izraelsko-palestyńskiej w stosunkach międzynarodowych w XX w. i na początku XXI w. czytajcie w książce Martina Buntona – Konflikt palestyńsko-izraelski w serii Krótkie Wprowadzenie.

Komentarze

12.12.2017

Inne teksty tego autora

Polskie Antygony. Jak uczyć historii?

Kobieta „idąca na wygnanie za mężem z uśmiechem na ustach”, „zapierająca się siebie” strażniczka ojcowizny, kapłanka polskości – ecce femina. /Płacz Antygony/     Niektóre współczesne trendy historycz...