Kinga Rozwadowska

Kinga Rozwadowska

Literaturoznawca, tłumaczka
Więcej

Moda – jak jest (nie) każdy widzi

„Moda” to słowo tak popularne, że aż nudne. Odmieniane przez wszystkie przypadki w mediach elektronicznych i tradycyjnych, terroryzuje listami „must have” i atakuje reklamami na każdym rogu. Jej wszechobecność zbudowała w wielu z nas przekonanie, że tu nie ma nic do rozumienia (i dlatego cytowanie Leopolda Staffa w tym miejscu jest niestosowne). Każdy może zabrać głos, bo każdy się zna albo znać się może lub wprost przeciwnie: może pogardliwie odrzucić modę jako błahą rozrywkę dla – wystarczająco majętnych – mas, od której da się odciąć jednym kliknięciem i udawać, że jesteśmy poza (albo raczej ponad) nią.

 

Tymczasem redaktorzy zbioru Moda: model(ka) i czytelnicy. O ikonicznych reprezentacjach w kulturze z wyświechtanego słowa czynią podstawę językowej gry, która trafnie sygnalizuje i streszcza niezwykle szeroki wachlarz zagadnień podjętych w zgromadzonych pod tym tytułem tekstach. Mariusz Gołąb przekonuje mnie, gdy interpretuje we Wstępie napięcie pomiędzy tym, co wydaje nam się powszechnie obowiązujące, wzorcowe i stabilne, czyli modelem, a modelką, centralną postacią XXI-wiecznej kultury wizualnej (to już słowa współredaktorki tomu – Natalii Schiller) i równocześnie figurą ponowoczesnej, dynamicznej i niedefinitywnej tożsamości. Wyprowadzone z tytułowej koncepcji rzeczywiste i pozorne sprzeczności, pomiędzy którymi rozpościera się przestrzeń współczesnych dyskursów na temat ikonicznych reprezentacji w kulturze, problematyzowane są niemal w każdym tekście tego zbioru. „Model(ka)” jako ponowoczesny podmiot i/lub przedmiot prowokuje kolejne pytania na temat relacji pomiędzy obrazem i znaczeniem; autentycznością i fantazmatami; informacją i wyobrażeniem czy wreszcie nawet autoportretem i selfie.

 

Tak oto na przekór potocznym sądom i opiniom, autorzy zgromadzonych w tej książce tekstów pokazują, że moda to wielowymiarowy tekst kultury, którego nie da się – zwłaszcza w dobie globalizacji – ani zignorować, ani pominąć. Przeciwnie: można i należy uczynić z niej temat naukowych dociekań. Okazuje się, że moda potraktowana jako przedmiot interdyscyplinarnych badań z pogranicza socjologii, filozofii, literaturoznawstwa, historii sztuki, psychologii czy medioznawstwa, staje się niezwykle dogodnym punktem wyjścia do podjęcia istotnych zagadnień współczesnej humanistyki, skupiających się wokół ponowoczesnej podmiotowości z jej płynną tożsamością i kulturowo zmienną cielesnością;  z motywowanym rozmaitymi lękami przymusem posiadania, kolekcjonowania, przy równoczesnym pędzie do zmian i intensywnego doświadczania „wszystkiego”. Myślę, że dopiero z tak szeroko nakreślonej perspektywy możemy odpowiedzialnie wychwalać lub utyskiwać na rzeczywistą wszechobecność mody w naszym życiu.

 

 

Komentarze

29.06.2017

Inne teksty tego autora