Natalia Piórczyńska

Natalia Piórczyńska

Pracuje w Wydawnictwie UŁ, z wykształcenia literaturoznawca
Więcej

Nie znam się, ale się wypowiem: „Polscy pisarze wobec faszyzmu”

Kiedy redaktorki zachwalały mi tę książkę rok temu, pomyślałam o wszystkich irytujących właściwościach, które mogą mieć publikacje rozliczające polską historię i literatów… Och, „pierwsza na naszym rynku wydawniczym książka podejmująca temat stosunku polskich pisarzy międzywojnia do faszyzmu włoskiego oraz hitleryzmu i Trzeciej Rzeszy”. Mnie najbliższy był stosunek Gombrowicza – ucieczka. Zrobiłabym to samo. Przeczytałam tę książkę, kierując się dość niskimi motywacjami – jestem literaturoznawcą. Zapowiadało się, że przez kilka miesięcy będę pisać na temat Polskich pisarzy wobec faszyzmu do różnych redakcji i nie chciałam się ośmieszyć.

 

Książkę otwiera rozdział poświęcony Antoniemu Sobańskiemu, który w 1933 i 1934 roku publikował w „Wiadomościach Literackich” reportaże ze stolicy Niemiec. Sobański, który, jak sam siebie określił, należał do „śmiesznego, liberalnego, ginącego świata”, jechał do stolicy Berlina zafascynowany niemiecką kulturą, ale i zaniepokojony tym, co zastanie po faszystowskim przewrocie. Symptomatyczne, że flaga ze swastyką w tym okresie nie miała jeszcze złowieszczych konotacji, a Sobański wypowiada się o niej przychylnie ze względu na jej walory estetyczne: „To może najbardziej udana flaga, jaką znam. Jest dekoracyjna w duchu chińsko-japońskim”. Sobczak sugeruje natomiast krótkowzroczność Sobańskiego w innej kwestii. Mianowicie reportażysta odnosząc się do spalenia książek na Placu Opery Berlińskiej, którego był świadkiem, nie dostrzega symbolicznej wymowy tego aktu: niedopowiedzianej intencji unicestwienia autorów tych książek. Opisy oddające złowieszczy charakter tego wydarzenia Sobański oceniał jako histeryczne.

 

Sobczak pokazuje, że choć jedynie Ferdynand Goetel jasno zdeklarował faszyzm, ślady dyskursu faszyzującego można znaleźć także u innych literatów i chodzi tu nie tylko o Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego oraz środowisko związane z czasopismem „Prosto z mostu”. W książce zostało to rzetelnie omówione. Zainteresowały mnie dla przykładu dociekania Sobczaka na temat motywacji, dla których Gałczyński związał się z ONR i środowiskiem „Prosto z mostu”. Autor zwraca uwagę, że redaktor tej gazety, Stanisław Piasecki był pierwszym „człowiekiem literatury”, który docenił Gałczyńskiego (w odróżnieniu od Skamandrytów i środowiska „Wiadomości Literackich”). I choć Piasecki traktował poetę instrumentalnie w swojej walce o unarodowienie literatury, to właśnie dzięki niemu Gałczyński stał się czołowym literatem opiniotwórczego tygodnika. Ciekawe są także paralele przeprowadzone między Gałczyńskim a Heideggerem, Eliadem i Cioranem.

 

W książce interpretowane są też poglądy pisarzy nieprzychylnych faszyzmowi, którzy – jak wspomniany Sobański – nie zawsze jednak w pełni uświadamiali sobie zagrożenie, jakie niesie ze sobą ideologia faszystowska. Zdecydowanym i konsekwentnym jej przeciwnikiem był Antoni Słonimski, bohater osobnego rozdziału. Moją uwagę zwróciła kwestia może i marginalna, ale świadcząca o dużej przenikliwości i uczciwości ocen Skamandryty – chodzi mi o fragmenty jego wypowiedzi, w których stwierdzał, że niemieccy Żydzi „byli nie tylko elitą, ale byli w Niemczech zakochani”. Tutaj Słonimski bliski jest myślowo książce Bez wzajemności. Żydzi – Niemcy 1743-1933 Amosa Elona.

 

Polscy pisarze wobec faszyzmu to rzetelnie napisana książka, Sobczak przedstawia oraz interpretuje fakty, ale pozwala czytelnikowi samodzielnie dokonywać ocen i nie narzuca swojego punktu widzenia. Udaje mu się też uniknąć uproszczeń, które wynikają z postrzegania faszyzmu poprzez pryzmat wydarzeń drugiej wojny światowej. A przy tym umie dobrze pisać.

 

Komentarze

6.06.2017

Inne teksty tego autora