Ewa Ciszewska

Ewa Ciszewska

Filmoznawca, zajmuje się przede wszystkim kinem czeskim i słowackim oraz kulturą filmową Łodzi.
Więcej

Kto wygrał ten festiwal?

Czerwone dywany, błyski fleszy, drogocenne statuetki, konferencje prasowe – to wszystko czeka na zwycięzców wielkich festiwali filmowych. „Praca” Cannes, Berlinale czy Wenecji polega na budowaniu hierarchii i zaznaczaniu dystynkcji. Nagrody przynoszą splendor i przekładają się na sukces: czy to liczony miarą sprzedanych praw i licencji, czy też rozpoznawalnością i wiarygodnością, które budują silne podglebie dla kolejnych przedsięwzięć. Jakie znaczenie mają nagrody przyznawane na festiwalach o mniejszym zasięgu? Teoretycy ekonomii prestiżu powiedzieliby, że paradoksalnie, w większej mierze wzmacniają markę dającego niż tego, który dostaje. Mały, nieznany festiwal (a z nim – miasto, lokalni urzędnicy i sponsorzy) nabiera znaczenia poprzez wspaniały film, który udało mu się nagrodzić. Wielość nagród przyznawanych na lokalnym festiwalu – od nagrody danego stowarzyszenia, poprzez nagrody sponsorów i wyróżnienia dyrektora placówki – osłabia również pozycję tego, kto zdobył główną nagrodę. Laur festiwalu ginie w zalewie wyróżnień i nagród pobocznych, a zwycięzca postawiony w szeregu innych nagrodzonych traci na wyjątkowości.

jeden svet

Festiwale to nie beztroskie święta ku czci sztuki filmowej. Kulisy każdej imprezy skrywają walkę różnych interesów i światopoglądów. Weźmy na przykład odbywający się na Słowacji międzynarodowy festiwal filmowy Jeden svet i obrady jury w konkursie na najlepszy film słowacki w 2016 r., w którym miałam przyjemność brać udział. Słowem wprowadzenia: festiwal Jeden svet odbywający się każdorocznie w Bratysławie (w 2016 roku odbyła się jego 17 edycja) pokazuje ponad 50 filmów dotykających zagadnień związanych z prawami człowieka. Po edycji „stacjonarnej” festiwal rusza do ponad 20 miejsc – kin i domów kultury – na Słowacji; tam od listopada do maja odbywają się lokalne „powtórki” festiwalu. Jego organizatorem jest stowarzyszenie Človek v ohrozeni (People in Need) dla którego festiwal jest jedną z gałęzi działań mających na celu pomoc ludziom poszkodowanym w wyniku wojen, katastrof i autorytarnych reżimów.

W ramach festiwalu odbywają się dwa konkursy: na najlepszy film dokumentalny oraz na najlepszy słowacki film dokumentalny. Proces selekcyjny powinien gwarantować, że wszystkie filmy konkursowe spełniają profil festiwalu tj. nakierunkowanie na prawa człowieka. W 2016 r. trzyosobowe jury konkursu filmów słowackich (po jednej osobie z Polski, Czech i Słowacji) otrzymało do oceny pięć filmów. I mimo tego, że już na wstępie naszej rozmowy uznałyśmy (w jury znalazły się wyłącznie kobiety – nie jest to jednak zasadą tego festiwalu), że żaden z filmów nie jest wybitny ani unikatowy i że nie wszystkie z nich naszym zdaniem wpisują się w tematykę konkursu, długo nie mogłyśmy się zgodzić co do naszego werdyktu. Najważniejszy spór dotyczył tego, czy przyznawać główną nagrodę. Dla dwóch osób z jury profesjonalnie związanych z akademią, tj. piszących o filmach naukowo, oczywiste było, że skoro ani jeden analizowany tytuł nie jest filmem wyjątkowym, nie powinnyśmy przyznawać nagrody głównej. Przeciwko temu oponowała członkini jury z innym zapleczem zawodowym, programerka największego festiwalu filmów dokumentalnych w Czechach. Argumentowała, że nieprzyznanie głównej nagrody jest silnym przekazem o (czasowej) słabości danej kinematografii, a także pozbawia potencjalnego laureata silnej pozycji w branży, którą otrzymałby dzięki nagrodzie. Nagrody festiwalowe liczą się także przy ocenie kolejnych projektów, budują rozpoznawalność twórców i ich filmowych bohaterów. Ma to szczególne znaczenie w przypadku filmów o tematyce praw człowieka, gdzie celem twórców jest zwrócenie uwagi na dany problem lub nagłośnienie działalności danej postaci. Ostatecznie podjęłyśmy decyzję o nieprzyznawaniu nagrody głównej motywując to faktem, że żaden z filmów nie był wypowiedzią łączącą w satysfakcjonujący sposób tematykę praw człowieka oraz funkcjonalną dramaturgię i estetykę. Wyróżnienie powędrowało dla Zuzanny Piussi za film Ťažká voľba (Trudny wybór) obrazujący kulisy kultury politycznej na Słowacji. Tą decyzją chciałyśmy zwrócić uwagę na obywatelską rolę dokumentu politycznego.

Werdykt jury filmów słowackich na festiwalu Jeden svet stanowił to wypadkowa różnych zapatrywań na funkcje festiwalu i zakres kompetencji jury. Nieprzyznanie głównej nagrody w konkursie z pewnością nie wybrzmiało tak głośno jak ubiegłoroczna decyzja jury festiwalu w Jihlavie, które wskazując na niską jakość czeskich dokumentów także nie przyznało głównej nagrody. Kierownictwo festiwalu przyjęło naszą decyzję ze zrozumieniem. Spójrzmy na to z następującej perspektywy: nagrodzenie słabego filmu mogłoby być „strzałem w stopę” dla imprezy, która buduje zaufanie publiczności na wysokiej jakości nagradzanych tytułów. Żaden ze słowackich filmów nie wygrał, ale festiwal – tak.

Komentarze

21.11.2016

Inne teksty tego autora

Zbrodnie z łódzkiego podwórka

Także zbrodniarze tworzą mitologię miasta. Kto w Łodzi nie słyszał o Ślepym Maksie, rzekomym obrońcy uciśnionych, który kradł bogatym by oddać biednym? Ślepy Maks, właściwym imieniem Menachem Bornszta...