Natalia Piórczyńska

Natalia Piórczyńska

Pracuje w Wydawnictwie UŁ, z wykształcenia literaturoznawca
Więcej

Czy można powiedzieć jeszcze coś nowego na temat ateizmu?

Ateizm. Co każdy powienien wiedzieć Michaela Ruse’a to kolejna książka po publikacjach Richarda Dawkinsa i Daniela Dennetta poruszająca kwestię wiary i ateizmu. Autor jest filozofem nauki, przeciwnikiem kreacjonizmu i ateistą, ale także krytykiem Nowego Ateizmu. Wprost pisze o tym, że Dennett, Dawkins i Hitchens często zajmują się wyważaniem otwartych drzwi: „w pismach nowych ateistów nie ma niemal niczego, co byłoby zupełną nowością. […] Ale teksty nowych ateistów są teraz na czasie”. Dlatego często konfrontuje się z ich opiniami. Ponieważ Ruse porusza się w dużej mierze w tym samym, co oni kręgu intelektualnym, ateizm w jego książce jest opisywany nie tylko z punktu widzenia historii religii i filozofii, ale jako zjawisko kulturowe i psychologiczne, i być może te dwie sfery są tutaj najistotniejsze. Książka jest bardzo sprawnie napisana pod względem językowym, a Ruse nawet mówiąc o kwestiach stricte filozoficznych, komunikuje się z czytelnikiem w bardzo przejrzysty sposób.

 

Ruse najwięcej miejsca poświęca ateizmowi w cywilizacji Zachodu i w kontekście chrześcijaństwa. To nie wyraz europocentryzmu. Rzecz w tym, że ateizm w innych religiach i kulturach pojawiał się najczęściej po kontakcie z Zachodem i generalnie stanowi problem zachodni. Nie zabrakło jednak omówienia ateizmu żydowskiego i muzułmańskiego oraz interpretacji sposobu, w jaki – najogólniej rzecz ujmując – przejawia się to zjawisko w buddyzmie.

 

Jedną z istotnych kwestii poruszanych w Ateizmie… jest relacja nauki i religii. Ta pierwsza nie daje dowodów uzasadniających tę drugą. Dla Ruse’a, podobnie jak dla nowych ateistów, to bardzo poważny argument. Być może z tego względu zabrakło w tym kontekście Kanta, u którego wierzący i niewierzący w sensie poznawczym byli w tej samej sytuacji, bo Bóg nie może być przedmiotem nauki, która w konsekwencji nie może ani dowieść, ani zaprzeczyć istnieniu Boga. Niezależnie od tego, Ruse rzetelnie przedstawia główne argumenty teistów i ateistów. Robi to w taki sposób, że łatwo zapomnieć, że czytamy o historii filozofii, bo jego wywód (o ile będziemy pamiętać, że to właśnie jest „wywód”) ma pewną dramaturgię, a styl posiada wiele cech języka mówionego.

 

Ponieważ Ruse odnosi się przede wszystkim do cywilizacji judeochrześcijańskiej, stosunkowo dużo miejsca poświęcone jest świętym księgom chrześcijan, Bogu Starego i Nowego Testamentu i budzącej kontrowersje moralności Jahwe. Autor opisuje też mieszanie się wpływów tradycji żydowskiej i greckiej w procesie kształtowania się pojęcia Boga chrześcijan.

 

W Ateizmie… mowa także o moralności: Boga i ludzi. Ruse przywołuje problem zła i trudności towarzyszące próbom pogodzenia twierdzeń, że Bóg jest dobry i wszechmocny jednocześnie. W odniesieniu do ludzi Ruse’owi blisko jest do poglądu, że moralność wykształciła się jako adaptacja służąca przetrwaniu. Samą religię postrzega raczej podobnie, zwraca uwagę na jej społeczną naturę oraz funkcje kompensacyjne. W odróżnieniu od nowych ateistów nie traktuje jednak tych, którzy tej argumentacji nie akceptują i wierzą, jak półgłówków. Negatywne oceny formułuje pod adresem przedstawicieli zinstytucjonalizowanej religii, którzy są zdemoralizowani. Wyraźnie dystansuje się też wobec roszczeń religii nie odpowiadających współczesnym potrzebom człowieka oraz wobec koncentrowania się na przykład na zakazie sztucznej antykoncepcji w kościele katolickim, kiedy „w tym samym czasie Afrykanie masowo umierają na AIDS”. Oprócz tego przeciwko religii przemawia przemoc dokonywana w jej imię.

 

Ruse bardzo prosto przedstawia swój tok rozumowania, choć przypuszczalnie część odbiorców uzna, że pewne kwestie mogły być omówione bardziej szczegółowo, a inne zostały pominięte. O ile – przynajmniej z okładek – książek nowych ateistów wynika, że mają czytelnika nauczyć myśleć, Ruse umożliwia swojemu odbiorcy, aby dowiedział się tego, „co każdy powinien wiedzieć” na temat ateizmu. Pogodzi się z tym, jeśli nie przekona czytelnika do swojego punktu widzenia, ale może zainspiruje go do samodzielnych poszukiwań na jego własnych zasadach.

Komentarze

17.11.2016

Inne teksty tego autora