Tomasz Bekrycht

Tomasz Bekrycht

Doktor habilitowany nauk prawnych, adiunkt w Katedrze Teorii i Filozofii Prawa Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego.
Więcej

Spóro Trybunał Konstytucyjny i kto decyduje o ostatecznej treści prawa

Spór o Trybunał Konstytucyjny, czyli skąd się bierze prawo?

Część II: Idea Rechtsstaat, czyli kto decyduje o ostatecznej treści prawa

 

Drogi Czytelniku, w poprzednim wpisie postawiłem tezę, że istniejący w naszej rzeczywistości politycznej (społecznej) tzw. spór o Trybunał Konstytucyjny, nazywany też „kryzysem wokół TK”, czy „kryzysem konstytucyjnym” jest sporem o legitymizację prawa, czyli o władzę – a dokładnie o kształt władzy, którą w zasadzie można nazwać prawodawczą (dla odróżnienia od władzy ustawodawczej w idei jej trójpodziału), a która to władza decyduje o treści prawa. Innymi słowy, nie jest to spór o zagadnienie idei jej trójpodziału, czy równowagi poszczególnych władz, bo to mamy już dawno za sobą.

Aby zrozumieć istotę tej problematyki, trzeba wyjaśnić kilka kwestii. Po pierwsze, jaki jest związek prawa i władzy oraz na czym polega idea państwa prawnego (państwa prawa) czyli idea Rechtsstaat.

Teraz zajmę się tą drugą kwestią, bo analiza tego pojęcia i jego historycznego kształtowania się wyraźnie wskazuje, że problem, który jest dziś dyskutowany w ramach „sporu” nie jest czymś nowym w kształtowaniu się wizji współczesnych porządków demokratycznych naszego kręgu kulturowego. Od samego początku wyłaniania się tej idei konkurowały ze sobą liczne koncepcje, które pod „szyldem” Rechtsstaat toczyły intelektualny i realny spór o legitymizację prawa. Ogólnie można powiedzieć, że idea ta pojawiła się wraz z „odczarowaniem” świata, czyli nadejściem oświecenia. Oświecenie po pierwsze – znów ogólnie mówiąc – uświadomiło, że monolit aksjologiczny, który przez setki lat utrzymywany był w ramach idei prawa naturalnego jest podważalny, po drugie zaś sprawiło to, że pojawiła się idea człowieka jako wartości samej w sobie. Tym samym nastąpiło stopniowe rozdzielenie życia prywatnego od publicznego, a w konsekwencji spowodowało to również pojawienie się potencjalnego i realnego sporu  interesów obywatela i państwa. W myśli politycznej i prawnej remedium na te wątpliwości miała być idea Rechtsstaat. Może być ona jednak różnie rozumiana, co skutkuje – jak widzimy – potencjalnymi polityczno-prawnymi sporami.

Najogólniej mówiąc idea ta w początkach swojego kształtowania wysuwała dwa postulaty, których próba urzeczywistnienia prowadzi do wielu problemów. Pierwszym postulatem jest idea trójpodziału władzy (nazywana też ideą trójpodziału władz). Chodziło o to, aby ten podmiot, który tworzy prawo po pierwsze, jemu również podlegał, a po drugie nie był sędzią we własnej sprawie. Drugim postulatem jest idea autonomii prawa – prawo miało się stać autonomicznie działającym mechanizmem, ale tylko(!) jako pewna forma na wzór uniwersalnych reguł (more geometrico), co dało fundament rozwojowi idei pozytywizmu prawniczego.

W tym wpisie zajmę się fundamentalnym problemem pierwszego z wymienionych postulatów. Źródłem tego problemu jest pewne – wydawałoby się oczywiste – założenie naszej kultury prawa kontynentalnego, tj. że zadaniem władzy ustawodawczej w idei jej trójpodziału jest tworzenie prawa, władzy wykonawczej jego urzeczywistnianie, a sądowniczej stosowanie prawa w przypadku istnienia konfliktów lub w przypadkach jego niestosowania. To – tak czytelne i oczywiste – założenie w niektórych okolicznościach może być kontrowersyjne, a nawet prowadzić do sprzeczności. Taka okoliczność zajdzie, gdy władza sądownicza będzie podważała decyzje władzy ustawodawczej (i ewentualnie wykonawczej), albo odwrotnie władza ustawodawcza (i ewentualnie wykonawcza) będzie to robiła w stosunku do władzy sądowniczej. Powstaje tu pytanie, jak to jest możliwe, aby przy tak wyraźnym podziale kompetencyjnym instytucji tworzenia prawa, jego urzeczywistniania i stosowania mogło dochodzić do takich sytuacji. Można powiedzieć, że winą za to należy obarczyć ideę prawa, która to idea w historii myśli naszego kręgu kulturowego od samego początku stanowi źródło licznych sporów i tworzenia wielu (często sprzecznych) koncepcji intelektualnych. Zagadnieniem tym i jego konsekwencjami zajmę się w kolejnych wpisach.

Komentarze

21.10.2016

Inne teksty tego autora