Jakub Niedbalski

Jakub Niedbalski

Socjolog, autor kilkudziesięciu publikacji naukowych, w tym czterech książek.
Więcej

Pokolenie nieudaczników?

Ostatnio, przeglądając Internet, ponownie przeczytałem ciekawy artykuł autorstwa Rafała Drzewieckiego, który ukazał się w Gazecie Prawnej.pl. Tekst został co prawda napisany już sporo czasu temu, ale odnosi się do aktualnej kwestii, którą warto poruszyć w kontekście nadchodzącego nowego roku akademickiego. W artykule mowa o współczesnym pokoleniu młodych ludzi, którzy w zderzeniu z rzeczywistością tracą grunt pod nogami, stając się niezwykle podatnymi na wszelkiego rodzaju życiowe wstrząsy i zawirowania.

 

W wielu miejscach trudno nie zgodzić się ze słowami autora, wydaje się jednak, że jest to obraz młodzieży dość monochromatyczny, w którym widać jedynie to, co złe, negatywne i godne potępienia. Skrajności wyrażanych w przywoływanym przeze mnie tekście towarzyszy ferowanie zbyt ogólnych sądów. Sam mając sporo już doświadczeń z młodzieżą, wiem, że sprawa nie jest tak oczywista i prosta. Owszem, widzę z roku na roku narastającą falę problemów, o których pisze autor, ale też za każdym razem mam okazję spotkać się z grupą młodych ludzi, wśród których znajdują się osoby, ciekawe, inteligentne i rozsądne. Nie prowadzę pogłębionych studiów ani badań nad zjawiskiem, o którym pisze autor, więc trudno jest mi się wypowiadać szerzej w tej kwestii. Wiem natomiast, że młodych ludzi, czy to dzisiaj, czy dekadę temu nie należy traktować jak jednolitej masy, ale z uwagą przyglądać się poszczególnym osobom. Łatwo jest bowiem popaść w ton krytyki, zwłaszcza gdy działamy na wysokim stopniu ogólności. A doświadczenie nauczyło mnie, że przy bliższym przyjrzeniu się żaden obraz nie jest już tak jednolity, jak przy jego powierzchownym oglądzie. I tutaj, choć może wydawać się to dość odległą kwestią, widzę też pewną analogię do bardzo często krytycznych, a jednocześnie uogólniających wniosków dotyczących kwestii poruszanych w mediach.

 

Takim przykładem, który przychodzi mi zaraz do głowy, jest ocena kierunków studiów i ich stronnicze podziały na te, które są praktyczne i dają szansę na satysfakcjonujące i dobrze płatne zatrudnienie oraz na te, które praktyczne nie są i dlatego „nie rokują” na przyszłość dla studiujących je osób. I tak się składa, że linia tych podziałów przebiega prawie zawsze gdzieś pomiędzy naukami humanistycznymi i społecznymi a ścisłymi, technicznymi czy medycznymi. Tak wyznaczana jest owa granica na to, co dobre i to, co złe, co stwarza szansę lub ją niejako z góry przekreśla. Warto zadać sobie pytanie, czy taki dyskurs „ukierunkowywania” sam w sobie nie jest też jedną z przyczyn „mieszania” w głowach młodym ludziom? I może jeszcze jedna kwestia, która ciśnie mi się na usta: czy aby na pewno nie zapomnieliśmy, że to my, dorośli, dojrzali, doświadczeni jesteśmy w gruncie rzeczy odpowiedzialni za to, jakie jest młode pokolenie i jakie będzie w przyszłości? Może zatem lepiej postarać się o większą powściągliwość w wyrażaniu krytycznych sądów, zwłaszcza, gdy mogą one rykoszetem trafić w nas samych. A jeśli już nas one kuszą, to może warto jest najpierw zacząć od siebie. Tak chyba będzie bezpieczniej i bardziej roztropnie.

Komentarze

27.07.2016

Inne teksty tego autora

Sukces paraolimpijczyków

Udało się! Polacy znowu w czołówce najlepszych na świecie. 10. miejsce w kwalifikacji generalnej i 39 medali (czyli jeszcze więcej niż cztery lata temu). Mnóstwo radości, niezapomniane przeżycia i tru...